UDOSTĘPNIJ

W trakcie pisania tego tekstu, parę dni po „wielkim wylewaniu Ciechana”, zdaje się medialne protesty tolerancjonistów już umilkły. Warto jednak zastanowić się nad tym, jaki był rzeczywisty powód protestu, czy takie protesty „społeczeństwa” organizowały już na świecie i czy możemy oczekiwać powtórki. Moim zdaniem tak – właściciel browaru Ciechan nie jest ani pierwszy, ani ostatni.

Wszystko zaczęło się od Dariusza Michalczewskiego, który oświadczył światu, że jest „sojuszniczką w walce z homofobią”. (więcej: O Michalczewskim w obronie LGBT, moim zdaniemW reakcji na tę deklarację Marek Jakubiak, właściciel browaru Ciechan, pożyczył w facebookowym wpisie bokserowi „mamusi z fujarką zamiast piersi, by miał co ssać”. Można dyskutować nad poziomem tej wypowiedzi, jednak nie o jej poziom poszło – o sam fakt jednak krytyki LGBT. Bojkot browaru zapowiedziały 3 lokale: Wrzenie Świata, Cafe Kultularna i Cafe Chwila. Powierzchowny widz pomyśleć mógł jedno: „no cham, to społeczeństwo reaguje”. Czy do końca? Jak donosi portal ŻelaznaLogika.net, właścicielami powyższych lokali są między innymi: Paweł Goźliński, kierownik działu reportażu „Gazety Wyborczej”, jego zastępca, Mariusz Szczygieł, Hanna Krall-Szperkowicz, korespondentka „Polityki” w ZSRR (1966-1969), współpracująca z Fundacją Feminoteka Agnieszka Łubaszewska i Zbigniew Hołdys. Spontaniczna akcja przypadkowych ludzi?…

Czy ten bojkot różni się od innych? Bojkoty z tęczą w tle nie są ani spontaniczne, ani konsumenckie. Firmy w Stanach Zjednoczonych, wielki wysiłek wkładają w to, by nie podpaść społeczności LGBT. Przekonać się o tym mógł pewien przedsiębiorca i chrześcijanin, właściciel sieci restauracji typu fast-food „Chick-fil-A”, Dan T. Cathy. W wywiadzie dla „Baptist Press” powiedział, że „dzięki Bogu żyje w kraju, w którym może wyznawać swoje (chrześcijańskie, przyp.) wartości i działać zgodnie z biblijnymi zasadami”. Biblijnymi, to znaczy… w sprzeciwie dla grzechu sodomskiego. Wokół osoby autora tych słów rozpętała się burza a rzesze postępowych, „spontanicznych” obrońców LGBT rozpoczęły bojkot sieci. Brzmi znajomo? Miarkę przebrał pewien fakt odnaleziony przez tęczowych działaczy: Cick-fil-A dotuje organizacje, które w swoim statucie bronią tradycyjnego modelu rodziny. No i się zaczęło. Następnego dnia lewaccy wandale wypisali na ścianie jednej z restauracji napis „tak smakuje nienawiść”. Burmistrz Waszyngtonu zarzucił Cathy’emu sprzedaż „kurczaków nienawiści”, a urzędnicy Chicago i San Francisco (jakże by inaczej) zapowiedzieli, że w swoich miastach nie chcą restauracji tej sieci. Czy konkurencja mogłaby na tym zyskać? Jedynie efektem ubocznym, przecież chodziło o bezinteresowną walkę z nienawiścią…

W lokalnej gazecie ukazała się odpowiedź Cathy’ego. – Myślę, że sami prosimy się o sąd boży nad naszym narodem, wygrażając pięścią Bogu, mówiąc: „Wiemy lepiej niż ty, czym jest małżeństwo”. Modlę się o to, by łaska boża spłynęła na nasze pokolenie, które w swej dumie i arogancji, śmie na nowo definiować małżeństwo” – powiedział.

Podobnie jednak jak w przypadku Ciechana, gdy to młody konserwatysta, Ziemowit Kossakowski (PiS) zorganizował 26.09 kontr-bojkot (więcej: Bojkot bojkotu piwa Ciechan na placu Zbawiciela (FILM)), tak i w USA setki tysięcy Amerykanów wyraziło swoją solidarność dla poglądów właściciela sieci – masowo stołując się w restauracjach. Jak to w przypadku Ciechana, liberalne (czyt. lewackie) media informowały jednak społeczeństwo o wiele mniej licznych protestach lewicy, organizacji LGBT i „zwykłych ludzi”. Protesty owe polegały między innymi na tym, że małe grupki homoseksualistów przychodziły pod restauracje Chick-fil-A i się ostentacyjnie całowały. O tym jednak, że homo-aktywiści zastraszali i ośmieszali pracowników restauracji, nie poświęcili ani zdania czy minuty czasu antenowego…

Gejowskie serca łamią także cukiernicy, którzy zgodnie ze swoimi wartościami, odmawiają produkowania i sprzedaży tortów weselnych dla homoseksualistów. Homonazistom na listach „do odstrzału” w imię tolerancji pozostały jedynie niewielkie, głównie rodzinne, firmy. Takie koncerny, jak Nike, Starbucks etc., Amazon, Bank of America, Microsoft, Walt Disney, Google, Ford, UPS Apple i sam Facebook,  są już od dawna „gay-friendly”. Ten ostatni robi to wyjątkowo dotkliwie dla szerszych mas, blokując bez wahania treści katolickie i konserwatywne, przymykając jednocześnie oko na lewacką mowę nienawiści oraz obrazę wiary katolickiej i samych katolików. O co toczy się gra? Wiadomo, o wielkie pieniądze. Siła nabywcza lobby homoseksualnego szacowana jest przez Witeck Comminications na 790 mld dolarów rocznie. Palec tzw. Wielkiego Geja wskazujący na daną firmę może więc przysporzyć jej wielkich wpływów, jak i doprowadzić ją do bankructwa. Osoby sądzące zatem, że dana firma jest pro-LGBT, bo takie są przekonania jej władz, bo tak „powinno być”, bo tak jest w normalnych krajach i każdy normalny człowiek powinien być zwolennikiem LGBT – są, mówiąc krótko, naiwne. Firmy te więc prześcigają się w udzielaniu rabatów gejom, podawaniu kwot przeznaczonych na walkę z homofobią, na eksponowanych stanowiskach zatrudniają osoby homoseksualne.

Kolejne podobieństwo to walka homolobby z kuźnią tradycyjnych wartości – harcerstwem. W lutym br. zespół Revolvers stworzył teledysk do utworu „Copacabana”, w którym bezprawnie użyto loga ZHP, a w jednej ze scen dwie harcerki całowały się przy ognisku. W oświadczeniu zespół przekonywał, że ZHP to organizacja zasłużona w walce o niepodległość, której wartościami są równość, tolerancja, obrona słabszych, więc zrozumienie i akceptacja dla homoseksualizmu także. Muzycy nie dostrzegli jednak pewnego szczegółu – nierozerwalna z organizacją jest wiara katolicka. A to zamyka temat. Jak to odbyło się w Stanach? Skoro już lobby LGBT zdobyło przyczółek „akceptacja homoseksualistów”, nadanie „normalności” homoseksualizmowi, podniesienie prawa do ślubu i adopcji do rangi praw człowieka, to organizacje wspierające tradycyjny kształt rodziny, w tym Kościół katolicki, te prawa człowieka łamią. Do takich organizacji należy także Boy Scouts of America, istniejąca od 1910 r.  Zrzesza ona 3 mln młodych skautów oraz ponad milion dorosłych ochotników. Działalność trwała nadal, do czasu gdy to w 2012 r. BSA relegowała z organizacji lesbijkę Jeniffer Tyrell za „niezgodną ze standardami” orientację seksualną. Chciała ona opiekować się grupą swojego 7-letniego syna. Lesbijka żaliła się na brak tolerancji w skostniałej organizacji, na co społeczność LGBT puściła płazem. Zażądali oni od szefów BSA zmiany swojej nietolerancyjnej polityki. W obronie skautów stanął jednak przeciwnik nie do pokonania – sam Chuck Norris. Publicznie krytykował on pro-gejowską politykę Baracka Obamy. Zarząd BSA się nie ugiął, choć wkrótce zapowiedział zmiany w statucie.

Jak powiedział Mariusz Michalczewski, „wszystko idzie do Polski z Zachodu”. Choć to prawda (z wyjątkami typu prawa wyborcze dla kobiet), nie wszystkie trendy są pozytywne. Z pewnością lewica nie raz jeszcze zaskowycze nad homofobią w wykonaniu jakiejś polskiej firmy. Lewicowe media (czyt. większość zdecydowana większych stacji i redakcji) będą nagłaśniały bojkot „konsumencki”, lecz jednego lobby LGBT nie da się zmienić – konserwatywnych przekonań młodego pokolenia Polaków, którzy jak Ziemowit Kossakowski kontr-bojkotem taką firmę wzmocnią.

Konserwatywna, tradycyjna, katolicka Polska, czy postępowa, zboczona i pozbawiona wszelkich świętości i wartości republika świata? Wybór należy do Ciebie. Po bojkotach z wielkimi pieniędzmi w tle, coś na rozluźnienie – może kolega z poniższego nagrania pomoże Ci dokonać powyższego wyboru? ;)

 

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=y8Umd9cMi-o]

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułCzy państwo da ci mieszkanie?
Następny artykułSzpica NATO tylko na papierze? O tym, że Sojusz raczej nie pomoże
Kacper K.
Korpopionek, Student WPiA UG, publicysta. Krytyk islamu, przeciwnik relatywizmu, wróg lewactwa.