UDOSTĘPNIJ
pixabay.com

Jako konsumenci wielokrotnie dostajemy sprzeczne sygnały od dietetyków i producentów. W przypadku cholesterolu można jednak mówić o istnej fobii.

Przez ostatnie parę lat wokół cholesterolu narosło wiele mitów. Co chwila mieliśmy okazję oglądać telewizyjne reklamy promujące produkty pozbawione tego składnika. Miał on powodować m.in. zawały serca. Teraz okazuje się, że demonizowanie cholesterolu mogło być jednym z największych przekrętów żywnościowych w historii.

Temat nakręcanej przez koncerny szkodliwości cholesterolu podjęła Krystyna Naszkowska w swojej książce „Jedz co chcesz. Sąd nad polskim stołem”. Dowiadujemy się w niej, że cholesterol pochodzący z masła, jaj czy mięsa nie odkłada się w organizmie. W odróżnieniu od tego produkowanego przez wątrobę

 – Mimo zawartości cennych witamin, minerałów i kwasów omega jajka do niedawna nie miały opinii zdrowego produktu, ponieważ żółtko zawiera cholesterol, który przyczynia się do rozwoju miażdżycy. Obecnie powróciły do łask. Po pierwsze, okazało się, że nie mają tak dużo cholesterolu, jak przypuszczano – ok. 200 mg w 100 g (jajko waży 50–60 g). Po drugie, w żółtku jest nie tylko cholesterol, ale także lecytyna, która rozbija go na małe cząstki – tłumaczy na przykładzie jaj Naszkowska.

Zdaniem autorki ostrożność zachować należy jedynie w przypadku mleka ze względu na dużą ilość potasu i białka, którą zawiera. Mleko najlepiej w niektórych przypadkach zastępować jogurtem lub kefirem.