UDOSTĘPNIJ
źródło: youtube.com, defenceupdate.in

To nie political-fiction ani scenariusz kolejnej gry wojennej, Chiny naprawdę myślą o wybuchu wojny, w której miałyby walczyć przeciw światowej potędze. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że władze Chin same potwierdzają te doniesienia.

Azja i Pacyfik – to te rejony są zagrożone wybuchem wojny w najbliższym czasie. Tak przynajmniej oceniają eksperci Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Ci jako „bardzo prawdopodobne” ocenili wybuch wojny w tym rejonie. Opinię tę wyrazili tuż po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa.

Postać ta odgrywa tutaj niebagatelną rolę. To właśnie działań ze strony prezydenta USA i całej Ameryki obawiają się Chińczycy. Jak podali, najbardziej konfliktogenne byłoby zwłaszcza kilka posunięć Ameryki. Wśród nich wymienili m.in. instalację amerykańskich systemów rakietowych w Korei Południowej.

W niedzielę Pekin przekazał, że niebawem jego wojska rozpoczną ćwiczenia na wszystkich morzach w pobliżu Chin. Jak oświadczono, jest to odpowiedź na „zagraniczne prowokacje”. Chociaż nie sprecyzowano o jakie dokładnie prowokacje chodzi, można się tego śmiało domyślać.

Sytuacji nie poprawia strona amerykańska. Rzecznik Białego Domu, Sean Spicer, przypomniał, że wszelkie działania prowadzone przez USA w pobliżu Chin wynikają z „zabezpieczania interesów”. Rzecznik dodał, że wszelkie niezależne wyspy znajdujące się na wodach międzynarodowych będą bronione przed zakusami innych krajów. Ta wypowiedź doskonale świadczy o gotowości bojowej USA.

 – Stany Zjednoczone tylko zabezpieczą swoje interesy w tym regionie. Pozostaje zadać pytanie, czy znajdujące się na Morzu Południowochińskim wyspy leżą na wodach międzynarodowych i nie są częścią Chin. Jeśli tak jest, będziemy bronić tego terenu przed przejęciem przez inny kraj – podał Spicer.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również