UDOSTĘPNIJ

Z umiarkowanym zainteresowaniem śledzę wiadomości, które w normalnym kraju nie byłyby na czołówkach gazet i portali ogólnopolskich. Podejrzewam, że na próżno też by ich było szukać w mediach lokalnych, gdzie dominują raczej relacje z picia wina na murku aniżeli górnolotne debaty na temat aborcji. Sformułowanie ?dobry smak? już dawno zostało spuszczone w kiblu, dlatego mimo mojego zainteresowania sprawą profesora Chazana i tej kobiety, trudno mi zaakceptować, że roztrząsanie tego wszystkiego jest na porządku dziennym. No ale omawianie prywatnych spraw związanych z seksualnością to już medialna norma. Niedoszła aborcja zaczęła iść w parze z gołym celebryckim dupskiem.

Nawet nie szokuje mnie zbytnio zachowanie lekarza, który nie dość, że odmówił przerwania ciąży to jeszcze nie wskazał innego ? bo z bydłem i hołotą można się wszędzie spotkać, zarówno pod sklepem jak i w dyrektorskim gabinecie. Nie do pojęcia natomiast jest bronienie tego człowieka, który nic nie ma na swoje usprawiedliwienie. Ludzie związani z prawicą, którzy są zapraszani do dyskusji na ten temat robią z siebie kompletnych pajaców, bez żadnych argumentów. Nie wiem czy jest to bardziej zabawne czy straszne.

Z grubej rury walił Andrzej Jaworski z PiSu, który w programie prominentnego salonowego dziennikarza mówił: ?Chazan dał swojej pacjentce możliwość urodzenia i oddania tego dziecka do hospicjum. Pracujący tam ludzie nadaliby temu krótkiemu życiu sens?. Piękny pokaz manipulacji. Profesor dałby możliwość wtedy kiedy zaprezentowałby swoje stanowisko a w razie dalszej chęci aborcji, niezwłocznie wskazał innego lekarza, miast wciskać swoją wizję. Tymczasem dał on taką możliwość urodzenia tej kobiecie tak jak Niemcy dawali Żydom możliwość spędzenia wolnego czasu w obozie.

Ponadto nietrudno zauważyć, że od strony pragmatycznej to życie nie będzie miało sensu żadnego, skoro zniknie po miesiącu. To jest przykre, ale świat składa się też z takich rzeczy. A w tym przypadku to niestety ludzie pracujący w hospicjum nadają sens swojemu życiu kosztem bezbronnego dziecka niż odwrotnie, do czego Jaworski nie chciałby się przyznać. Chazan jest tym samym zwykłym egoistą bez żadnego sumienia a nie obrońcą dzieci.

Po chwili polityk lekko zmienił temat, nakierowując go w taki sposób, żeby zatuszować brak argumentów. Oświadczał, że są matki, które kochają dzieci z widocznymi defektami głowy oraz mózgu. Jest to oczywiście bardzo chwalebna postawa i kobiety, które nie zdecydowały się na aborcję w tych przypadkach, powinny mieć pełen szacunek. Jednak należy zauważyć, że Jaworski sprytnie tutaj uciekł od istoty dyskusji. To, że są kobiety, które kochają takie dzieci, nie oznacza, że wszystkim należy bezwzględnie nakazać robić to samo (pozdrawiam Szumiego, skoro można znieść ubóstwo ustawą to pewnie można też poprzez ustawę wprowadzić obowiązek kochania). A skoro w obecnie obowiązującym prawie w takich przypadkach można ciążę przerwać to takie zachowanie profesora jest niczym innym niż ograniczeniem praw obywatelskich. Dyskusja na tematy etyczne powinna być na drugim planie, bo zbrodnicze jest w całej tej sytuacji cyniczne zmuszanie do określonego zachowania, co dla mnie jako zwolennika wolności i prawa do decydowania o swoim życiu jest obrzydliwe.
Źle się czuję zgadzając się z taką osobą jak Joanna Senyszyn, ale niestety, trzeba jej przyznać rację. Chazan poprzez swoje postępowanie skazał niewinną istotę na niewyobrażalne cierpienia. Męczeństwo w tym przypadku jest bezsensowne, bo wynika ono nie z autonomicznej decyzji samego ?męczennika? a jest wynikiem decyzji osoby trzeciej. Gdzie tu sens, gdzie logika?

Próżno ich szukać także w wypowiedziach Tomasza Terlikowskiego, który zwolnienie profesora rozciąga na wszystkie tego typu przypadki przyszłe: ?Z tej decyzji wynika, że wierzący katolik nie może być dyrektorem szpitala.? Ten i inne głosy wprowadzają histerię jakoby sprawa profesora Chazana, była początkiem masowego tępienia lekarzy za ich poglądy. Trudno mi tutaj doszukiwać się jakiegoś wielkiego konfliktu. W obowiązującym stanie prawnym lekarz wierzący może bez problemu wykonywać swoje obowiązki w zgodzie ze światopoglądem. Jeżeli wskazanie innego lekarza, który mógłby przeprowadzić taki zabieg, jest również niezgodny z deklaracją sumienia, to wyglądałoby na to, że jedynym wyjściem z tej sytuacji jest stworzenie listy osób, które nie miałyby z tym problemu. Coś na wzór indeksu ksiąg zakazanych.

Terlikowski bredzi dalej: ?można zabijać ludzi ze względu na ich stan zdrowia? dodając jakieś (oczywiście nieodłączne) argumentum ad hitlerum, do którego bardzo łatwo jest sprowadzić dyskusję na temat aborcji (czego wyraz dałem używając tego typu porównania we wcześniejszej części tekstu). Równie dobrze powyższy cytat można sparafrazować w ten sposób, że jeśli kobiety byłyby zmuszane do urodzenia takiego dziecka to ?można byłoby zadawać cierpienie ze względu na swoją ideologię?. Bo jeśli się głębiej zastanowić to przyzwolenie na narodziny dziecka, które nie przeżyje kilku miesięcy to jest świadome i wyrachowane narzucanie wyznawanej ideologii, bez cienia refleksji. Każda doktryna, która zamyka się w pewnych ramach nie dopuszczając wyjątków, będzie w końcu szkodliwa, nawet chrześcijańska. Zamykanie się na zdrowy rozsądek graniczy niestety z fanatyzmem, który w tym przypadku ma gęby Terlikowskiego, Chazana i Jaworskiego.

Dziwię się, że Kościół Katolicki, dopuszczając w pewnych przypadkach karę śmierci, nie dopuszcza w żadnym aborcji. Można wyrządzić krzywdę człowiekowi za to co zrobił, sprowadzić na niego ból, a jednocześnie pozwala się na powyższe w stosunku do istoty, która niczemu nie zawiniła. Brak tu logiki, sumienia, moralności, pragmatyzmu a także zwykłej ludzkiej przyzwoitości i wrażliwości, które Kościół raczej popiera.

Z przykrością muszę stwierdzić, że cała ta afera obnaża w ludziach wszystko co najgorsze. Prywatność matki tego dziecka niedługo zostanie tylko wspomnieniem, medialny proces tylko pogłębi traumatyczne spotkanie z profesorem Chazanem. Wielu prawicowców pokazało ograniczony światopogląd i odporność na zdroworozsądkowe argumenty, wykazując dodatkowo dyktatorskie zapędy ku ograniczaniu wolności człowieka. To co jest zdrowe dla wszelkiego rozwoju, to różnice: w światopoglądzie, w rozwiązywaniu danych problemów. Moment, gdzie narzuca się takie bądź inne myślenie jest początkiem stagnacji a w rezultacie regresu. Aż dziw bierze, że tej sprawy i tego tekstu by nie było, gdyby jeden człowiek zachowałby się po ludzku ? przyzwoicie. Takie trudne?

Autorem powyższego felietonu jest Wojciech Mazurek, mój przyjaciel, który gościnnie opublikował się na portalu z mojego konta.

Zobacz również