UDOSTĘPNIJ

94-letni Reinhold Hanning, który był strażnikiem w obozach koncentracyjnych Auschwitz-Birkenau i Sachsenhausen, wyraził skruchę po ponad 70 latach od zakończenia wojny. Jak przyznał Niemiec podczas toczącego się w jego sprawie procesu sądowego, „wstyd mu, że widząc bezprawie, nie przeciwstawił się mu”.

Proces w sprawie Hanninga toczy się w sądzie w Detmold w Nadrenii-Północnej Westfalii od lutego tego roku. Były strażnik jest oskarżony o pomoc w zamordowaniu 170 tys. osób. Prokuratura jest zdania, że Niemiec pracując jako strażnik odgrywał spory udział w działaniu obozów zagłady.

94-latek w miniony piątek zabrał głos podczas procesu. Były strażnik przyznał, że jest mu przykro i odczuwa wstyd.

„Wstyd mi, że widząc bezprawie, w żaden sposób mu się nie przeciwstawiłem. Jest mi naprawdę przykro” – powiedział Hanning, odczytując swoje oświadczenie.

Do Waffen SS młody Hanning trafił w 1940 roku jako ochotnik. Po akcjach na froncie w 1942 został przeniesiony na stanowisko strażnika. Dwa lata później trafił na to samo stanowisko do obozu Sachsenhausen.

Prokuratura uważa, że mężczyzna znał wszystkie metody mordowania i zdawał sobie sprawę z tego, że ten system może działać tylko dzięki jego pomocy. Do tego stanowiska odniósł się sam Hanning. Oświadczenie byłego SS-mana dotyczące jego pracy jako strażnik odczytali jego obrońcy. Ostatnie słowa pisma brzmią: „Auschwitz było koszmarem. Wolałbym tam nigdy nie być”.

Tym samym Reinhold Hanning pierwszy raz od początku procesu przerwał milczenie. Hanning podkreślił, że „głęboko ubolewa nad tym, że był członkiem zbrodniczej organizacji, która ponosi odpowiedzialność za śmierć wielu niewinnych”.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO


Obserwuj Pikio.pl na Twitterze, tam więcej informacji!


źródło: tvn24.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również