UDOSTĘPNIJ
źródło: youtube.com

Działalność w polityce często może przysporzyć sławy. Niestety, politycy często okrywają się raczej jej złym obliczem. Machlojki u władzy, wprowadzanie kolejnych podatków i obciążeń, nawet jeśli konieczne, nigdy nie wiąże się z poparciem społecznym. Czasami wywołuje nawet agresję.

Dobitnie przekonał się o tym już niejeden polityk. Co jakiś czas dochodzi bowiem nie tylko do ataków słownych na władze, ale wręcz do rękoczynów. Wściekli wyborcy to coś, co zdecydowanie odstręcza wielu polityków od wystąpień publicznych.

Na pewno szybko do bliższych wystąpień nie powróci były francuski premier, Manuel Valls. Valls, który z urzędu premiera odszedł na początku grudnia, teraz ubiega się o fotel prezydenta Francji został bowiem zaatakowany podczas kontaktu z wyborcami w Lamballe.

Valls wyruszył w tłum, by powitać ludzi i uścisnąć ich dłonie. Kiedy podszedł do jednego z młodych mężczyzn, ten spoliczkował byłego premiera. Agresora szybko zneutralizowali ochroniarze Vallsa, którzy rzucili nim o metalowe ogrodzenie, obalili i unieruchomili na ziemi.

Nie wiadomo jak dotąd, dlaczego młody mężczyzna zaatakował byłego premiera. Valls zapowiedział już jednak, że agresor musi liczyć się z odpowiedzialnością za swoje czyny. Były premier ma zamiar złożyć doniesienie do prokuratury.

Okazuje się jednak, że nie wszyscy Francuzi jednakowo źle oceniają atak na Vallsa. Kiedy premier udzielał wywiadu na żywo w jednej z francuskich rozgłośni radiowych, na antenę dostał się słuchacz. Ten, ku zdziwieniu dziennikarzy i Vallsa, pochwalił działanie napastnika.

 – We Francji jest jeszcze 65 milionów ludzi, którzy mają ochotę spoliczkować pana premiera. Chce pozdrowić tego, kto to zrobił. Jesteś świetny – mówił słuchacz.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również