UDOSTĘPNIJ
Fot. Wikimedia Commons (Ryszard Hołubowicz)

Minister budownictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, Andrzej Aumiller, jest kolejną osobą, która zajęła stanowcze stanowisko w sprawie samobójstwa Andrzeja Leppera. Polityk otwarcie twierdzi, że jego dawny współpracownik na pewno nie odebrał sobie samodzielnie życia.

– Lepper się nie powiesił, tylko został powieszony. Facet, który rano wychodzi do sklepu, kupuje placek, robi sobie kawę, włącza telewizor, nie mógł się powiesić. Poza tym nie miał przerwanych kręgów szyjnych, policja nie zdjęła odcisków palców z rusztowania, po którym można się było dostać do łazienki przez okno, sekcję zwłok zrobiono dopiero po trzech dniach. Wszystko to jest podejrzane – stwierdził Aumiller w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Jest więc kolejną osobą, która neguje przyjętą przez prokuraturę i policję wersję zdarzeń dotyczącą tajemniczej śmierci polityka.

– Nie miał żadnych długów, tylko kredyt, jak każdy rolnik. Komornik do niego nie przyszedł. A jeżeli chodzi o jego syna, to był już po przeszczepie wątroby i wszystko szło ku dobremu. Lotnisko, talibowie, to moim zdaniem były niebezpieczne tematy. Na Leppera były zresztą zakładane pułapki, żeby go skompromitować. Najpierw seksafera z Anetą Krawczyk, rzekomo wykorzystywaną seksualnie przez działaczy Samoobrony, a później afera gruntowa, łapówkarska – stwierdził także polityk. Według niego Lepper nie miał jasnego powodu, aby odebrać sobie życie. Wciąż jednak ktoś próbował mu zaszkodzić, nagłaśniając afery i sytuacje, które w rzeczywistości nigdy nie miały miejsca. Polityk według Aumillera radził sobie z tym stanowczo i na pewno nie poddałby się w ten sposób.

To bez wątpienia interesujące, że pomimo upływu czasu coraz więcej osób zaczyna twierdzić, że Andrzej Lepper tak naprawdę został zamordowany. Trudno jednak stwierdzić, czy istnieje prawdopodobieństwo, aby opinia publiczna kiedykolwiek oficjalnie się o tym dowiedziała, gdyby okazało się prawdą.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również