UDOSTĘPNIJ
źródło: entrepreneur.com, wikimedia,org/Piotr Drabik

Kiedyś był numerem dwa tuż po Donaldzie Tusku, w 2005 roku proponowano mu nawet fotel premiera, gościł na pierwszych stronach gazet. Potem były kontrowersje, afery i w końcu odejście od polityki. Teraz żyje niemalże w nędzy. Aż trudno uwierzyć, jak długą drogę na dno przebył ten polityk.

Oczywiście w tym miejscu przywoływany jest Jan Rokita. Nie udało się mu ziścić politycznych planów, więc zaskoczył wszystkich i odszedł z polityki. Jak się okazuje, to był zły pomysł. Obecnie z trudem wiąże koniec z końcem. Miał stać się zgorzkniały i surowy. Jak tłumaczą jego najbliżsi – to przez serię porażek. Po wycofaniu z polityki „Dziennik Polska Europa Świat” zaproponował mu spore wynagrodzenie za pisanie jednego felietonu tygodniowo. Gazetę jednak zamknięto, a Rokita już wtedy sądził się z Konradem Kornatowskim – byłym prokuratorem i komendantem policji.

Został bez pieniędzy, a na domiar złego przegrał sprawę za zniesławienie i nałożono na niego karę 30 tys. złotych. Nie chciał płacić, co doprowadziło do tego, że obecnie zalega jeszcze z kwotą 100 tys. złotych. Jedyne, z czego się aktualnie utrzymuje, to wykładanie na prywatnej uczelni. I z tego nie ma jednak sporej wypłaty. Po odliczeniu tego, co zabiera mu komornik, zostaje z 1000 złotych na miesiąc.

Z powodu swoich problemów finansowych postanowił ugrać trochę pieniędzy na kolejnej sprawie w sądzie. Tym razem pozwał skarb państwa na 550 tys. złotych. Chce w ten sposób, by zadośćuczyniono mu za okres, kiedy był represjonowany w PRL.

Jak donoszą media sympatyzujące z opozycją, Rokita miał nawet swojego czasu otrzymać propozycję od Kancelarii Prezydenta. Miał zasiąść w Narodowej Radzie Rozwoju, ale odrzucił propozycję, przez uraz do polityki. Otoczenie prezydenta Dudy twierdzi jednak, że takiej oferty w rzeczywistości nigdy nie było.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również