UDOSTĘPNIJ
fot. youtube - wikimedia commons

Jarosław Maringe jest obecnie restauratorem i deweloperem. Kiedyś jednak był groźnym  gangsterem. Dzięki temu, że zna on dobrze świat przestępczy, zdecydował się o nim opowiedzieć i opisać jego fragment w swojej książce. Jednym z najciekawszych jego wyznań jest to mówiące o zleceniu morderstwa wydanym przez najbardziej znanego polskiego świadka koronnego.

Maringe bezpośrednio przyznaje się do wiedzy o tym, że „Masa” kazał zlikwidować „Kiełbasę” – innego znanego gangstera. – Powiedział, żeby go zabić. Dogadali się. No i został zamordowany – referuje biznesmen. Zdecydowanie potwierdza także, że to nie plotki, czy wymysły, ale że był przy tym osobiście.

– W mojej książce chciałbym pokazać, w jaki sposób powstał wybryk natury zwany „Masa”. Został stworzony z udziałem prokuratury oraz dziennikarzy. On boi się tego, co na niego mam – mówi bezpośrednio Maringe. Jednocześnie zaznacza, że Sokołowski wcale nie był prawdziwym gangsterem, a jedynie „osiłkiem Kiełbasy”. Na nieszczęście Kiełbińskiego był jednak ambitny i dlatego właśnie wydał na niego wyrok.

– „Kiełbasa” w pewnym momencie dopuścił „Masę” zbyt blisko, zaczął się z nim dzielić pieniędzmi, informacjami. A ten chciał to wszystko przejąć. Kiełbiński bał się, on wiedział o zleceniu. Ci, którzy go zabili, wiedzieli dokładnie o jego planie dnia, wiedzieli, kiedy wychodzi do sklepu. Nikt inny tego nie wiedział, tylko „Masa” – udowadniał swoje racje Maringe, jednocześnie wytykając Sokołowskiemu, że był jedynie „głupim osiłkiem”.

Były gangster przyznał także, że nieco boi się o swoje życie. Dostawał już bowiem pogróżki, chciano go zabić. O wszystkim wie ponoć policja i CBŚ. Według byłego gangstera winny jest waśnie Sokołowski, który chce uniknąć ujawnienia swoich sekretów. Jednocześnie biznesmen twierdzi, że „Masa” wcale się nie zmienił, „wciąż jest gangsterem i wykorzystuje prokuraturę do swych przestępczych celów”.

W swej odpowiedzi „Masa” stwierdził jedynie, że nie będzie komentował słów Maringe, bo to „śmieć i narkoman, który nie jest wiarygodny.”

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również