UDOSTĘPNIJ
fot. wikipedia.org

Okupacja Sali Posiedzeń w Sejmie w grudniu tamtego roku odbiła się szerokim echem w mediach krajowych i zagranicznych. Jej początek był całkiem spontaniczny, a ludzie, którzy ją przeprowadzili, liczyli na wiele rzeczy. Dawny doradca Ryszarda Petru odkrywa nowe, nieznane fakty z tych wydarzeń. 

16 grudnia 2016 roku posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej wystąpili ze swoich ław, by zablokować prace Sejmu i oprotestować dwie sprawy. Po pierwsze regulacje pracy dziennikarzy w budynku parlamentu, a po drugie wykluczenie z obrad 33. posiedzenia Sejmu VII kadencji Michała Szczerby. Wedle relacji ówczesnego doradcy Petru ds. strategii politycznej, Jakuba Bierzyńskiego, opozycja miała wielkie oczekiwania, które spaliły na panewce.

– Wejść na barykady jest zawsze łatwo. Prawdziwe pytanie brzmi: jak z nich zejść – i to w poczuciu zwycięstwa. Te wszystkie brednie o przygotowanym „puczu” to kompletny propagandowy bełkot. Wtedy nic nie było przygotowane. Rozpoczął się spontaniczny protest. Sam zobaczyłem go w telewizji […] – powiedział Bierzyński.

Po tym, jak w dogodnym momencie przewodniczący Nowoczesnej nie zakończył protestu, a pod wpływem emocji i entuzjazmu zwolenników postanowił go kontynuować, Jarosław Kaczyński decyduje się na rozwiązanie siłowe. Nie posłuchał się go jednak szef Straży Marszałkowskiej, który odmówił wykonania rozkazu, za co zresztą stracił stanowisko. Zaprzepaściło to szanse posłów na zostanie ofiarami przemocy, na co tak bardzo liczyli, gdyż w takim wypadku rząd Beaty Szydło całkowicie straciłby twarz.

– Następny fundamentalny błąd popełniamy już nie my, ani nie Platforma, tylko Kaczyński. To dla nas dar z nieba. Kaczyński rozkazuje Straży Marszałkowskiej interwencję siłową. Mają wejść na salę i wyciągnąć siłą posłów. To jest najlepszy możliwy prezent, jaki PiS może zrobić opozycji. Wyobraźmy sobie wynoszone przez umundurowanych ludzi młode posłanki, wyobraźmy sobie sceny przemocy, może i krew np. z rozciętego łuku brwiowego […]. Męczeństwo opozycji na ołtarzu demokracji […]. Kaczyński sam dał nam fantastyczny scenariusz zakończenia protestu. Ale jemu los sprzyja. Nieszczęsny szef Straży Marszałkowskiej odmawia wykonania tego rozkazu – za co zresztą traci stanowisko. Paradoksalnie jednak to jego postawa i nieświadome poświęcenie ratują Kaczyńskiego. Dalej wszystko zaczyna się przeradzać w jakąś kompletną groteskę – relacjonuje były doradca.

źródło: se.pl

Jak naprawdę bogaty jest Petru? 10 interesujących faktów z jego życia

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również