UDOSTĘPNIJ
Wikipedia

Klasztorne życie może wydawać się monotonne. Codzienna modlitwa, praca i celibat nie przyciąga raczej szukających ryzyka i ekstremalnych rozrywek. No chyba, że w Bydgoszczy.

Zakonnicy z Zgromadzenia Ducha Świętego w Bydgoszczy na sprzedaży działek zarobili ogromne pieniądze. W 2005 roku na ich koncie bankowym znajdowała się niebagatelna suma 11,3 miliona złotych. Ile zostało z tego dzisiaj? Ledwie 900 tysięcy.

Kiedy nowe władze zakonu dowiedziały się o wyparowaniu ponad 10 milionów złotych, zleciły specjalny audyt, który wyjaśnił na co poszły pieniądze. I nie była to bynajmniej pomoc ubogim.

Dzięki rozrzutności prowincjała o. Andrzeja Wichowskiego, zakonnicy bawili się naprawdę nieźle. Często wyjeżdżali ze znajomymi na egzotyczne wyprawy, na których wykorzystywali drogi, profesjonalny sprzęt do nurkowania – oczywiście zakupiony z klasztornych pieniędzy. Duchowni jeździli między innymi w Alpy czy do Egiptu.

Ojciec Franciszek Oracz miał wypłacić z konta zgromadzenia 470 tys. zł w gotówce dla celów prywatnych, a część pieniędzy wydano w… sklepie jubilerskim.

Bydgoscy zakonnicy najwyraźniej zauważyli swoją rozrzutność, gdyż postanowili pomnożyć swój majątek. W tym celu wpłacili pieniądze na ryzykowne fundusze inwestycyjne. Efekt był jednak nieco inny niż w przypadku Jordana Belforta, słynnego „Wika z Wall Street”, duchowni stracili bowiem w ten sposób ponad 3 miliony złotych.

To jednak nie koniec afery w bydgoskim zakonie. Raport o zdefraudowaniu 10 milionów przez duchownych trafił do Generalnego Zgromadzenia Świętego Ducha w Rzymie. W konsekwencji przełożeni zawiesili jednak nie odpowiedzialnego za rozrzutność o. Wichowskiego, a o. Dariusza Andrzejewskiego, który zlecił zbadanie sprawy.

źródło: Gazeta Pomorska

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również