UDOSTĘPNIJ
fot. facebook.com/Giorgio-Del-Ghingaro

Przepisy są do tego, żeby ich przestrzegać. Nie od dziś wiadomo jednak, że wiele osób uważa, że są ponad przepisy, że przepisy ich nie dotyczą. Szczególnie często dotyczy to polityków.

Giorgio del Ghingaro, burmistrz włoskiego nadmorskiego kurortu Viareggio został wyproszony z restauracji za nieodpowiedni strój. W klubie żeglarskim, w którym stołował się polityk, obowiązuje etykieta, zgodnie z którą po godzinie 19 gości obowiązują długie spodnie. Burmistrz miał na sobie bermudy.

Po tej niemiłej sytuacji del Ghingaro opublikował na Facebooku post, w którym skarżył się na to, jak został potraktowany. Zamieścił także swoje zdjęcie, stwierdzając, że „nie wygląda jak oberwaniec”. Dodał ponadto, że bermudy, w których przyszedł do restauracji, kosztowały 250€.

Komentujący sprawę dziennikarze podzielili się na dwie przeciwne frakcje. Jedni twierdzą, że nie ma znaczenia wartość ubrania, tylko zasady, które obowiązują. Drudzy zwracają uwagę na niedemokratyczny charakter regulaminu.

Klub nie widzi żadnego uchybienia w swoim działaniu. Przedstawiciele restauracji chcąc rozładować napiętą atmosferę, zaprosili burmistrza na… coroczny „bal oberwańców”. Na tym wydarzeniu nie obowiązuje etykieta i włodarz będzie mógł być ubrany w bermudy.

W wielu włoskich restauracjach wciąż obowiązuje dresscode, etykieta stroju. W eleganckich restauracjach na przykład, prócz długich spodni, obowiązkowe jest noszenie marynarki. Zapominalscy mogą takie wypożyczyć z szatni.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również