UDOSTĘPNIJ

Gdy człowiek lewicy zwyciężył w „papieskim mieście”, wielu liczyło na pozytywne zmiany. Teraz w stronę burmistrza skierowano ostrze krytyki po tym jak stwierdził, że jego pensja w wysokości ponad 11 tys. zł brutto jest za niska. Chce podwyżki o… 10 tys. złotych.

Burmistrz jest przekonany, że należy ustawowo zwiększyć pensje wójtów i burmistrzów o taką kwotę. Twierdzi, że mało zarabia jako szef wadowickiej gminy i z trudem wystarcza mu na utrzymanie. Opinia, którą zaprezentował na stronie internetowej wywołała lawinę krytyki.

Co ciekawe, wcześniej burmistrz Klinowski pisał o „nieprzyzwoicie wysokich zarobkach carycy (byłej burmistrz Ewy Filipiak) i jej magistrackiej świty”. Ponadto, rozsyłał ulotki do mieszkańców miasta informując ich o wysokości zarobków urzędników. W tym samym celu przywiesił obok warzywniaka na ul. Matki Boskiej Fatimskiej dużą planszę z wysokością zarobków najważniejszych osób w wadowickim samorządzie.

„Nowa praca i stare życie oznaczają, że na utrzymaniu będę miał nie tylko mieszkanie w Krakowie, ale również w Wadowicach. To razem koszt, optymistycznie licząc, ok. 2.500 zł. Na uczelni biorę urlop, więc pensja uniwersytecka znika. Zamiast wypracować pensum i mieć ponad pół roku wolnego dla siebie, będę pracował po 8-10 godzin codziennie, a pewnie i w wiele weekendów. Do dyspozycji miesięcznie zostanie mi zatem: 5.500 zł, a więc jedynie 3.000 zł więcej niż otrzymywałem na UJ” – skarży się w internecie burmistrz.

„Systemowe zwiększenie pensji wójtów i burmistrzów co najmniej o 10 tys. zł mogłoby spowodować, że do polityki poszliby ludzie lepiej wykształceni i nastawieni bardziej altruistycznie. Oszczędności na tym stanowisku – paradoksalnie – wydają się promować niską jakość samorządowej klasy politycznej”. – dodaje.

źródło: gazetakrakowska.pl