UDOSTĘPNIJ
fot. Maciej Świerczyński

Petyr Moskow, bułgarski minister zdrowia, wydał zarządzenie według którego od ubiegłego poniedziałku karetki pogotowia mają zakaz wyjeżdżania na wezwania do romskich dzielnic jeśli nie będzie im towarzyszyła ochrona policji. Decyzja jest spowodowana powtarzającymi się atakami na karetki w tych dzielnicach.

Argumentując swoją decyzję, Moskow wskazał, że od początku roku w Bułgarii dokonano 174 napadów na ekipy pogotowia ratunkowego w romskich dzielnicach (ogółem 227).

Na swojej stronie Facebook bułgarski minister napisał, że „jeśli ktoś woli żyć jak bydlę, będzie traktowany w odpowiedni sposób. Nawet dzikie zwierzęta rozumieją, kiedy otaczane są opiekę i wtedy nie napadają”.

Decyzję ministra popiera środowisko bułgarskich lekarzy jednak wywołała ona ostrą reakcją społeczną, głównie w środowisku romskim. Lider romskiej partii Euroroma, zarzucił ministrowi stosowanie zasady odpowiedzialności zbiorowej a pogotowiu celowe zaniechania podczas pracy w romskich dzielnicach.

Natomiast minister spraw wewnętrznych Bułgarii, Weselin Wuczkow, powiedział, że policyjnej ochrony dla karetek nie można zagwarantować bez dodatkowych wydatków i zwiększenia liczby etatów w bułgarskiej policji.

źródło: Polska The Times

4 KOMENTARZY

  1. I co jest złego w odpowiedzialności zbiorowej w tym konkretnym przypadku…? Jak ktoś tworzy dość zamknięte społeczeństwo takie jak Romowie, to ma obowiązek pilnować się i innych w ramach tej grupy aby nie działy się "dziwne" rzeczy.
    174 napadów od początku roku daje jakiś jeden napad na dwa dni. To już jest poważna statystyka tworzącą regułę a nie przypadkowe działanie paru nielicznych członków danej grupy, którzy nie potrafią się przystosować. Kara bardzo dobra.

  2. Skala napadów na lekarzy pogotowia w Bułgarii rzeczywiście jest szokująca. Pojąć tego nie sposób, że ludzie mający udzielać pomocy lekarskiej, w trakcie swojej niezwykle pożytecznej pracy, są jeszcze dodatkowo napadani. Tolerancja tolerancją ale bezpieczeństwo osobiste człowieka powinno być zawsze najważniejsze. Trudno zatem się dziwić decyzji bułgarskiego ministra.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ