UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com, wikimedia.org/Mstyslav Chernov

Do rozruchów doszło w ośrodku dla imigrantów w Charmanli w Bułgarii. Około 2 tys. osób przebywających w ośrodku zbuntowało się przeciw zakazowi wychodzenia poza kompleks. Migranci od południa wzniecają pożary i walczą z policją.

Ośrodek w Charmanli zamieszkuje około 3,1 tys. uchodźców. 2 tysiące z nich około południa wznieciło rozruchy. Ludzie ci domagają się wypuszczenia poza ogrodzenie ośrodka. Sprzeciwiają się w ten sposób nałożonej na nich kwarantannie.

W miniony piątek minister zdrowia, Petyr Moskow, oświadczył, że imigranci przebywający w centrum mają zakaz opuszczania go. Wszystko przez stwierdzenie występowania świerzbu i leiszmaniozy wśród imigrantów.

Już wcześniej, zanim wprowadzono zakaz, mieszkańcy miasta protestowali przeciw rozprzestrzenianiu się chorób skóry, które miały występować u afgańskich, pakistańskich i irackich uchodźców. Władze zaprzeczały jakoby migranci byli chorzy. Mimo to, po naciskach lokalnej społeczności przebadano przebywających w ośrodku imigrantów. Okazało się, że faktycznie kilkudziesięciu z nich ma świerzb, kilku leiszmaniozę. Stwierdzono także występowanie malarii.

Zdecydowano się więc na odcięcie mieszkańców ośrodka od reszty miasta. Ci nie byli jednak zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Negatywne nastroje narastały, aż w końcu wzniecili masowy bunt przeciw izolacji. Od kilku godzin policja walczy z agresywnym tłumem, który pali budynki składające się na kompleks ośrodka. Na miejsce przywieziono armatki wodne. Funkcjonariusze podjęli też próby negocjowania z uchodźcami.

Polub fanpage jedynego bezstronnego portalu informacyjnego


źródło: rmf24.pl, youtube.com
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również