UDOSTĘPNIJ

Drodzy Rodacy,
ogłaszam stan przebudzenia!

Stan przebudzenia, który nie ma na twarzy wymalowanej przynależności do jakiejkolwiek partii politycznej, którego znamiona są pozbawione wszelkich podziałów. Musimy sobie w końcu głośno odpowiedzieć na jedno pytanie. Czy Stan Wojenny był nam do czegoś potrzebny? Odpowiedzi możemy szukać ze świecą, choć te pokazywały się w wielu polskich domach. 13 grudnia. Jak co roku. Jednak symbolizowały zupełnie co innego, niż autorzy tego niechlubnego dnia by chcieli. Upamiętniliśmy w ten sposób poległych, którzy zostali spacyfikowani przez tamtejszy reżim.

I nie boję się używać słowa polegli, bo jakim trzeba być człowiekiem, żeby używać przemocy wobec ??swojego??? Jakim trzeba być człowiekiem, aby wprowadzić do państwa tyranię? A może wtedy nie jest się już człowiekiem, tylko zaprogramowanym cyborgiem? Nie wiem. Jedno jest pewne, nikt jeszcze za to nie odpowiedział. Nie rozumiem też ludzi, którzy gloryfikują ten dzień mówiąc, że było to konieczne rozwiązanie, że zostaliśmy ocaleni przed intruzem. A co oni mogą o tym wiedzieć? To tak, jakby ktoś użył sformułowania, że na Marsie było kiedyś życie, a to jest już bardziej prawdopodobna wersja.

Kopalnia ,,Wujek??. Pacyfikacja górników. 9 trupów. 24 rannych. Nadal sądzicie, że to nie był komunizm, tylko jakiś tam socjalizm realny? Może należy to nazwać jeszcze śmielej – komunizm totalitarny? Przesadzam. Mimo to, liczby mówią same za siebie. Podczas trwania Stanu Wojennego zginęło kilkadziesiąt osób.

Zapytacie o przyczyny. Najciekawsze jest to, że nie wychwycono żadnych ruchów wojsk radzieckich, które miałyby przemieszczać się ku naszemu państwu. O Układzie Warszawskim nie wspominając. Sam Departament Stanu USA wydał podobne oświadczenie. Jednak, aby być obiektywnym, trzeba wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. 10 grudnia w Moskwie doszło do narady Biura Politycznego KC KPZR (Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego), podczas której władze ZSRR nie wykluczały wcale zbrojnej interwencji, choć uznały to za ostateczność. Gołym okiem widać, że czegoś się obawiano. Tylko czego? Jakiegoś przewrotu? ??Solidarność?? dopiero raczkowała, nabierała coraz to śmielszych kroków, ale nie na tyle pewnych, aby – jeszcze wtedy – zagrozić staremu ustrojowi. Czego obawiała się wtedy PZPR?

Znalazłem ciekawy cytat, który powinien utkwić w naszej świadomości. Jurij Andropow członek biura politycznego KC KPZR powiedział: (…) Nie możemy ryzykować. Nie zamierzamy wprowadzać wojsk do Polski. Jest to słuszne stanowisko i musimy się go trzymać do końca. Nie wiem, jak rozwinie się sprawa z Polską, ale jesli nawet Polska będzie pod władzą ??Solidarności??, to będzie to tylko tyle. A jeśli na Związek Radziecki rzucą się kraje kapitalistyczne, a oni już mają odpowiednie uzgodnienia o różnego rodzaju sankcjach ekonomicznych i politycznych, to dla nas będzie to bardzo ciężkie. Powinniśmy przejawiać troskę o nasz kraj, o umacnianie Związku Radzieckiego. To jest nasza główna linia.

Coś Wam napiszę. Brzydzę się tamtym okresem. Brzydzę się tamtejszą władzą. Brzydzę się Kiszczakiem. Brzydzę się PRLem. Jednak rozumiem ludzi, którzy musieli przejść przez tamte czasy. Doceniajcie to, co macie teraz. To wieli dar!

Przestańmy się ciągle dzielić. Zróbmy coś wspólnie!

13 grudnia 1981. Oby to nigdy już nie powróciło.

Zobacz również