UDOSTĘPNIJ

Pani Katarzyna Bratkowska po krytyce jej zbliżenia z północnokoreańskim reżimem postanowiła, w typowym dla siebie języku (zbliżonym do tego, jakiego używa Janusz Korwin-Mikke) zaatakować działaczy demokratycznej lewicy. Każdy ma prawo do autokompromitacji. Kolejnej zresztą, po stwierdzeniu, że ws. KRLD prawda leży po środku.

Pani Bratkowska była uprzejma również skrytykować partie polityczne, jako niewystarczająco rewolucyjne i posiadające swoje ograniczenia.

Dla mnie te ograniczenia są siłą. Nie występujemy w przeciwieństwie do Pani Bratkowskiej dla zaspokojenia swoich indywidualistycznych potrzeb, lecz w imieniu i interesie ludzi. Myślimy globalnie, więc nie będziemy przymykać oczu na cierpienia Koreańczyków, tylko dlatego, żeby dostarczyć radości sobie, swojemu partnerowi i kilku przyjaciołom.

Zbyt często nacjonaliści niesłusznie łączyli lewicę z totalitarnymi i autorytarnymi reżimami XX wieku.

Cieszy, że Ci którzy stoją po stronie praw człowieka, demokracji, zasady państwa prawa i solidarności międzyludzkiej, ludzie lewicy, sprawdzeni w działaniu, zareagowali szybko i zdecydowanie.

List opublikowany na profilu Lewica podpisałem bez wahania.

Zobacz również