UDOSTĘPNIJ
źródło: freegreatpicture.com, wikimedia.org

Czwartkowe wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii są jednoznacznie odbierane jako wielka porażka szefowej brytyjskiego rządu, Theresy May. Premier Brytyjczyków, zamiast zwiększyć siłę swojego ugrupowania w Izbie Gmin, jedynie je osłabiła. Bardzo prawdopodobne, że już niebawem May pożegna się z urzędem.

Theresa May nie zasiedziała na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii nawet roku, a już pojawiają się głosy o jej dymisji. Takiego obrotu rzeczy żądają wyborcy. W każdym z badań na temat jej ustąpienia ze stanowiska większy wynik notują przeciwnicy May. Także jej własna partia ma jej za złe przegraną.

W czwartek odbyły się wybory, które miały wzmocnić konserwatystów. Zamiast tego, torysi stracili 13 mandatów i zmniejszyli swoją liczebność do 318 osób. Wzmocniła się lewicowa opozycja, która zanotowała wzrost o 30 mandatów i obecnie ma ich 262. Oznacza to, że żadna z tych partii nie ma bezwzględnej większości, czyli 326 mandatów. Utracenie większości przez konserwatystów mocno odbiło się na notowaniach May.

Już pojawiły się pierwsze głosy wśród torysów dotyczące usunięcia May ze stanowiska premiera. Dużym poparciem wśród konserwatystów cieszy się Boris Johnson, były burmistrz Londynu, obecny szef brytyjskiego MSZ. Polityk twierdzi jednak, że „na razie wstrzyma się z atakiem na May, by nie prowokować destabilizacji partii”. Na takie rozchwianie czeka natomiast Jeremy Corbyn, szef lewicowców w parlamencie.

Wszystko wyjaśni się we wtorek, kiedy to May wystąpi na zebraniu wpływowego komitetu 1922. Zasiadają w nim szeregowi posłowie konserwatystów. Jeśli występ May przed nimi będzie słaby, pewne jest, że partia zmusi premier do odejścia ze stanowiska. Taki scenariusz otwierałby drogę Johnsonowi do gmachu przy Downing Street, czyli siedziby premierów.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również