UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia.org

Nie da się łatwo ocenić sytuacji w Stanach Zjednoczonych, ponieważ tam się dzieje bardzo dużo rzeczy na raz. Najbardziej drastyczną sprawą były rzecz jasna wydarzenia w Charlottesville, gdzie ostatecznie nie doszło do przygotowywanej od kilku miesięcy manifestacji ruchu Alt Right przeciwko demontażowi pomnika generała Lee w Parku Emancypacji – wcześniej parku generała Lee. Podczas protestów przeciw manifestacji doszło do tragedii – młody neonazista wjechał autem w tłum lewicowych kontrmanifestantów, pozbawiając życia jedną kobietę i raniąc wiele osób.

Druga sprawa, na którą trzeba zwrócić uwagę, to fakt, iż przed planowaną manifestacją Alt Right doszło do zamieszek. Mówię „planowaną”, bo ostatecznie ona się nie odbyła, gdyż tuż przed nią został wprowadzony stan wyjątkowy przez gubernatora stanu Wirginia. Te zamieszki stały się już nową tradycją Stanów Zjednoczonych i trzeba podkreślić, że są one inicjowane przez lewicę. W USA od około dwóch lat wydarzenia o profilu niepoprawnym politycznie, czy po prostu prawicowym, a nawet libertariańskim, są torpedowane przez przedstawicieli skrajnej lewicy. Dzieje się to poprzez organizowanie protestów, w których formułę wpisane jest celowe prowokowanie rozruchów pod pretekstem walki z faszyzmem. To prowokowanie przemocy jest elementem strategii tzw. antify, która w ten sposób doprowadza do sparaliżowania organizacji wydarzeń, a także dostarcza mediom i elitom pretekstu do stygmatyzacji sił niepoprawnych politycznie.

Trzecia sprawa, o której warto wspomnieć w tym kontekście, to narastający w USA spór o historię i tożsamość narodową, wyrażający się w postulatach burzenia pomników postaci związanych z konfederacją, czy w radykalniejszej wersji wycofywania miejsc pamięci wszystkich postaci z historii USA, które dysponowały niewolnikami. To może prowadzić w prostej konsekwencji do podważania fundamentów tradycji Stanów Zjednoczonych, bo nie jest tajemnicą, że wielu ojców założycieli USA korzystało z niewolników.

źródło: Polska the Times

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również