UDOSTĘPNIJ

„Rząd przyjął projekt budżetu na 2016 r. z deficytem wysokości ponad 54 mld zł” – informuje Polska Agencja Prasowa. PAP nie dodał, że deficyt budżetowy można będzie pokryć z dwóch źródeł: wyprzedaży majątku lub zaciągania długu.

Ponieważ do sprzedania, poza kilkoma strategicznymi spółkami, nic już prawie nie zostało to nowy rząd, uformowany po zbliżających się wyborach, będzie musiał ten deficyt pokryć powiększając już isteniejący dług publiczny.

Warto przypomnieć, że według szacunku FOR dług publiczny na koniec tego roku wyniesie 1113 miliardów złotych. Oznacza to, że obecny rząd już dziś swą decyzją „zmusił” nowy rząd by w 2016 roku powiększył dług publiczny o prawie 5%. To dużo.

Jaki jest narodowy pogląd na tę kwestię? Państwo pogrążające się w długu to państwo słabe, niesuwerenne, zależne od zmiennych nastrojów międzynarodowej finansjery. Pocieszanie się, że relacja dług/PKB pozostaje w mniej więcej stałej proporcji, to krótkowzroczność. Zwiększanie w jednym roku bezwględnej sumy zadłużenia o dziesiątki miliardów, to zwiększanie sumy potrzeb pożyczkowych Skarbu Państwa w przyszłym roku. A więc *REALNE* zwiększanie skali zależności polskiego rządu od prywatnego sektora finansowego. Usprawiedliwianie się tabelkami, w sytuacji gdy nie ma poważnego kryzysu, dla utrzymywania takiej tendencji, jest lekkomyślne i głupie.

Warto dodać, że za taką polityką – utrzymywania deficytów i zwiększania zadłużenia w każdym roku budżetowym – stał każdy dotychczasowy rząd III RP. To m.in. przez ekonomistów, wspierających tę politykę mitem o tym, że zadłużanie pomaga „nadganiać” tzw. „zapóźnienia rozwojowe” i że zadłużenie jest zasdniczo „nieszkodliwe”, a nawet pożyteczne. Czy tak jest w rzeczywistości? Nikt żadnych rozstrzygających badań i dowodów nie przedstawił. A idące w dziesiątki miliardów koszty obsługi długu i ryzyko zmiany nastrojów „na rynkach” musimy ponosić.

Faktem jest, że do pewnego poziomu zadłużenie nie jest ryzykowne, ale ten „bezpieczny” poziom jest niemożliwy do przewidzenia. Da się tylko w przybliżeniu szacować jego przedział. W polskiej Konstytucji został oszacowany na poziomie 60% relacji długu do PKB. Dlaczego tyle? Bo eurokraci kilka lat wcześniej tyle wpisali do Traktatu z Maastricht, a polscy politycy zrobili copy-pase do naszej ustawy zasadniczej.

Czy ten poziom faktycznie jest bezpieczny? Moim zdaniem nie. Gdyby zdarzyło się, że międzynarodowe instytucje finansowe odmówią pożyczania polskiemu rządowi, to Minister Finansów po prostu nie będzie w stanie zrealizować budżetu w danym roku. Każdy ekonomista gdy spojrzy w papiery to będzie musiał to przyznać, tylko żaden nie zakłada takiego scenariusza. Ale skąd pewność, że zawsze będziemy dobrze widziani przez międzynarodowe instytucje? Może zechcemy pójść drogą węgierską? Niemożliwe?

Politycy, powołani przez naród do dbania o jego interesy i bezpieczeństwo, wprowadzają nas do wielkiego kasyna rynków finansowych, nie mając pojęcia czy i w jakim stanie będziemy mogli je opuścić. Najwyraźniej smutny przykład Grecji nikogo nie odstraszył.

PiS nie krytykuje PO za tę kwestię, bo samo było, jest i będzie skłonne uprawiać podobną politykę.

My natomiast musimy siebie w tej kwestii wzajemnie edukować, bo bez odpowiedzialnie i gospodarnie myślącego narodu, nie będzie nigdy odpowiedzialnego, gospodarnego i suwerennego rządu. I to tyle; dziękuję za uwagę.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKORWiN stawia w kampanii na temat imigrantów. Nowy spot (video)
Następny artykułKsiądz Dariusz Oko pod słownym ostrzałem
Krzysztof Bosak

Jeden z liderów Ruchu Narodowego, w latach 2005-2006 prezes Młodzieży Wszechpolskiej. Uczestnik Tańca z Gwiazdami.

Zobacz również