UDOSTĘPNIJ
fot. Twitter

Sezon piłkarskiej ekstraklasy trwa w najlepsze. Zainteresowani są nim nawet politycy. Jeden z nich, członek PiS, wdał się w dyskusję na Twitterze ze Zbigniewem Bońkiem. Zwycięsko wyszedł ten drugi. Nie zrobił jednak tego sam, pomógł mu pewien internauta.

Poseł Arkadiusz Mularczyk oznaczył prezesa PZPN pod swoim tweetem, w którym zakwestionował uczciwość meczu między Legią Warszawa a Sandecją Nowy Sącz. Spotkanie poprowadził sędzia z Warszawy. Wzbudziło to w polityku podejrzenia, że ten może wydawać stronnicze decyzje, korzystne dla stołecznego klubu.

– Panie Prezesie takie sytuacje nie budują zaufania do PZPN – napisał Mularczyk.

Była gwiazda światowej piłki odpowiedziała Mularczykowi jednym zdaniem. „I co z tego?”. Poseł nie odpuszczał jednak i na lakoniczną odpowiedź zareagował pytaniem. „Dziś zobaczymy!?” – napisał.

Tu do rozmowy wtrącił się pewien internauta. Wygłosił on swoje zdanie w sposób wulgarny. Spotkało się to jednak z aprobatą Zbigniewa Bońka, który udostępnił jego słowa z dopiskiem, że jemu samemu nie wypadało ich użyć. Radzą one, delikatnie mówiąc, aby poseł od tematu piłki nożnej odszedł.

Zdania internautów w kwestii słuszności ruchu Bońka są podzielone. Jedni twierdzą, że miał słuszność, inni, że jeśli naprawdę mu nie wypadało, nie powinien był w ogóle popierać wulgarnego twitterowicza. Linia obrońców prezesa PZPN opiera się na fakcie, iż rzeczywiście osobiście takich słów nie napisał. Prawdą jest jednak, że z nich skorzystał.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również