UDOSTĘPNIJ

Jednym z głównych leitmotivów polskiego dyskursu politycznego jest rzekoma ?moralna przewaga? polskiej prawicy nad skompromitowaną, zbrodniczą, post-PZPRowską lewicą. Próba mniej emocjonalnego, a bardziej wyważonego podejścia do minionego ustroju jest najczęściej określana mianem ?relatywizacji zbrodniczego reżimu? i ukazuje ponoć moralne bagno w którym rzekomo unosi się SLD oraz środowiska mu pokrewne. Stajesz w obronie tych, którzy zamordowali księdza Popiełuszkę, robotników w kopalni Wujek, cenzurowali wszelkie środki masowego przekazu i wsadzali przeciwników politycznych do więzienia? Już samo to dyskwalifikuje cię moralnie w dyskursie publicznym.

Rzekomy sprzeciw wobec łamania praw człowieka, autorytaryzmu i zwykłego zamordyzmu nie jest jednak u środowisk polskiej prawicy tak oczywisty. Można by go wręcz określić mianem wybiórczego, a nawet pełnego hipokryzji. W październiku tego roku prawicowy tygodnik ?Do Rzeczy? wydał kolejną odsłonę swojego dodatku historycznego, którego tematem przewodnim jest rehabilitacja postaci takich jak Margaret Thatcher, Ronald Reagan, Józef Piłsudski, Francisco Franco czy Augusto Pinochet. Dwie pierwsze postacie są kontrowersyjne, ale w pełni mieszczą się w ramach ?akceptowalności? pod względem ogólno przyjętych standardów moralnych. Józef Piłsudski jest już o wiele bardziej kontrowersyjną postacią, ale względnie liberalna (i krótka czasowo) odmiana jego autorytaryzmu oraz zasługi dla odzyskania przez Polskę niepodległości sprawiają, że na zbrodnie jego reżimu patrzy się nieco przez palce. Zamach majowy miał początkowo spore poparcie społeczne, a do naprawdę masowych represji na modłę np. włoską nigdy w Polsce nie doszło.

Z generałem Franco oraz Augusto Pinochetem sprawa wygląda już inaczej. Pinochet doszedł do władzy w wyniku przeprowadzonego 11 września 1973 roku zamachu stanu, który obalił legalnie wybranego, lewicowego prezydenta Salvadora Allende. Nie był to jednak zwyczajny przewrót pałacowy. Nowy dyktator Chile porachował się ze swoimi wrogami politycznymi i w ramach czystek doprowadził do zamordowania albo zniknięcia ponad trzech tysięcy osób. Do więzień trafiło około 80 tysięcy obywateli Chile, a blisko 28 tysięcy poddanych zostało torturom. Ten bezprecedensowy terror był jednak tylko preludium do wprowadzenia utopijnego systemu ekonomicznego. Komunizmu i dyktatury proletariatu? Dokładnie na odwrót ? neoliberalizmu oraz dyktatury międzynarodowego kapitału.

Efekt tej wolnorynkowej utopii można ze wszech miar określić jako porażkę. W rok później po zamachu stanu inflacja w Chile sięgnęła pułapu 375% i stała się najwyższa na całym świecie. Pierwszy rok tzw. ?terapii szokowej? przyniósł skurczenie się gospodarki chilijskiej o 15 procent, zaś bezrobocie podskoczyło z poziomu 3 do poziomu 20 procent. Masowe bezrobocie, ubóstwo, rozwarstwienie dochodowe i towarzyszące temu represje polityczne oraz autorytaryzm stawiają Augusto Pinocheta w niezbyt przychylnym świetle ? bardzo delikatnie mówiąc. Owszem, pojawiło się pojęcie ?chilijskiego cudu gospodarczego?, ale ograniczył się on głownie do wzrostu gospodarczego (o kosztach społecznych lepiej nie wspominać) i stał się możliwy tylko dzięki radykalnej zmianie polityki Pinocheta po roku 1982 (czyli po dekadzie nieudanego i tragicznego eksperymentu). Zamordyzm i łamanie praw człowieka pozostały do końca.

To pierwszy kandydat polskich środowisk prawicowych na ?bohatera?.

Drugim ?orłem? polskiej prawicy jest gen. Francisco Franco. Słynny hiszpański dyktator sprawował rządy silnej ręki nad Hiszpanią od zwycięstwa w hiszpańskiej wojnie domowej w 1939 roku aż do śmierci w 1975 roku (przy czym pod koniec życia ułatwił transformację demokratyczną poprzez wyznaczenie Juana Carlosa na kandydata na króla). Spuścizna Franco jest bardzo trudna i skomplikowana, ale mówienie o nim jako o ?bohaterze? znowu stawia pod znakiem zapytania wartości, którymi kierują się jego pochlebcy. Po roku 1939 od 15 do nawet 50 tysięcy osób zostało zamordowanych w wyniku represji politycznych, których Franco był bezpośrednim autorem. Biorąc pod uwagę także okres wojny domowej i blisko 190 obozów koncentracyjnych, które istniały na terenie Hiszpanii w latach 1936-1947 ? liczba ofiar ?Białego Terroru? sięga 200 tysięcy osób. Komuniści byli także bezwzględni w czasie wojny domowej ale siłom frankistowskim nie dorównywali. ?Czerwony terror? w czasie wojny pochłonął ok. 38 tysięcy ofiar, kiedy w tym samym czasie frankiści doprowadzili do śmierci ok. 150 tysięcy osób.

Nie tylko morderstwa i egzekucje świadczą o dwuznaczności moralnej przy mówieniu o generale Franco jako o bohaterze. Także sama istota frankistowskiej Hiszpanii i obowiązujące wówczas prawodawstwo. Jakakolwiek opozycja polityczna była surowo zabroniona, a media poddane były surowej cenzurze. Do roku 1967 Hiszpania nie posiadała nawet konstytucji. Kobiety były szczególnymi ofiarami tego reżimu: nie mogły zostać sędziami ani zeznawać podczas rozpraw sądowych; nie mogły pracować jako wykładowcy uniwersyteccy, a za ucieczkę od bijącego je męża mogły trafić do więzienia (pod paragrafem ?ucieczka z domu?). Posiadanie konta w banku tez wymagało aprobaty ojca albo męża.

——————————-

?Franco był wielkim bohaterem Hiszpanii i całego kontynentu.? powiada redaktor naczelny ?Historia. Do Rzeczy.? W Polsce środowiska lewicowe nie uznają generała Jaruzelskiego za bohatera. Zdarzają się osoby, które potrafią z takim tekstem wyskoczyć, ale żaden odpowiedzialny intelektualista ani działacz lewicowy nie wypowie takiej bzdury. Lewica broni generała Jaruzelskiego przed potępianiem go w czambuł pod etykietką ?siewcy zła, zdrajcy ojczyzny? i dąży do historyzacji jego postaci jak i całego PRLu. Historyzacja oznacza ujęcie w całej złożoności, w kontekście geopolitycznym, intelektualnym oraz społecznym ? w celu lepszego zrozumienia. Apoteoza i stawianie na piedestale jest czymś absolutnie innym i niepodobnym. Zasługi posiadali zarówno gen. Jaruzelski jak i gen. Franco ale nazywanie któregokolwiek z nich bohaterem jest absolutnie nieakceptowalne. To byli ludzie, którzy służyli zamordystycznym reżimom i mieli krew na rękach.

Widać po tym, że polskiej prawicy represje, morderstwa czy cenzura nie przeszkadzają, oby tylko dotykała ona ich wrogów ideologicznych. Krytyka PRLu jawi się nam więc w zupełnie innym świetle ? nie chodzi tu o fakt, że wsadzano ludzi do więzienia, cenzurowano media i łamano prawa człowieka. Te rzeczy można zrozumieć i wytłumaczyć ? wszak historia i geopolityka oraz towarzyszące im okoliczności, bywają trudne i niejednoznaczne, czyż nie? Sęk w tym, że robili to akurat ich skrajnie lewicowi adwersarze. Mord w imię obrony tradycji, zamordyzm w imię antykomunizmu ? to wszystko można darować. Łamanie praw człowieka może zostać usprawiedliwione przez wyższy cel. Jeśli to samo robi się w imię marksizmu ? jest to ?zło w najczystszej postaci?. Dostać w głowę pałką policyjną w imię Marksa, a dostać w głowę pałką policyjną w imię Jezusa, to zupełnie inne odczucie i kategorie.

Prawicowa historiografia jest na poziomie komunistów lat ?30, którzy wierzyli że przemoc może być usprawiedliwiona przez cel jej przyświecający. Nie ? nie może być. I demonizacja generała Franco jest tak samo niebezpieczna jak jego apoteoza i nazywanie go ?bohaterem?. Jest czymś hańbiącym pisanie takich artykułów przez środowiska opiniotwórcze. Czymś równie hańbiącym jest stosowanie podwójnych standardów wobec lewicowych kolegów po fachu i sroga krytyka za o wiele bardziej umiarkowane i wyważone stanowiska.

Widać, że nie chodzi tu wcale o rozumienie historii. Historia dla tych dziennikarzy jest jedynie narzędziem do forsowania swojej wizji ideologicznej i politycznej. Ale wtedy nie jest już ona historią.

Bo też numer październikowy tego pisma zdecydowanie nie jest ani ?historią? ani ?do rzeczy?.

 

Mateusz Kuryła

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również