UDOSTĘPNIJ

Tak sobie myślę czasem czemu ten kraj jest taki smutny i dlaczego atmosfera między ludźmi jest tak napięta i czego nam do szczęścia brakuje. Szczęście możemy definiować na wiele sposobów. Dla jednych wiążą się z pieniędzmi (choć te podobno szczęścia nie dają, jednak w życiu pomagają),dla innych udane życie rodzinne, a dla jeszcze innych spełnianie się poprzez pasje. Wydawałoby się że jest to pojęcie abstrakcyjne i, jako kategoria, ? niemierzalne. Może tak, może nie, w każdym razie znaleźli się tacy, co postanowili jednak to zmierzyć i sprawdzić, który naród jest najszczęśliwszy na świecie i po raz kolejny wyszło, że najszczęśliwsi są mieszkańcy Kostaryki.

 
Jak to możliwe? I dlaczego nie Francuzi, Niemcy, Amerykanie czy inni mieszkańcy rozwiniętego Zachodu? Już wyjaśniam. Wiecie co to takiego HPI? Otóż jest wskaźnik poczucia szczęścia danego społeczeństwa obliczany w przeciwieństwie do innych popularnych wskaźników, takich jak PKB czy wskaźnik rozwoju społecznego (HDI), HPI bierze pod uwagę również wpływ na środowisko, tzw. ślad ekologiczny, oraz zrównoważony rozwój. Jego twórcy wyszli z założenia, że celem aktywności ekonomicznej jest nie tyle bogacenie się, co zapewnienie zdrowia i szczęścia. Wskaźnik ten jest tak wyliczany, by promować kraje o mniejszym wpływie na środowisko i wykorzystujące w mniejszym stopniu zasoby naturalne. Patrząc na ostatnie wyniki, gdzie pierwsza trójka rankingu to Kostaryka, a kilka innych państw latynoamerykańskich jest w czołówce. . Ktoś mógłby powiedzieć, że to żart. Nie to nie żart, ale istotnie wskaźnik ten jest wysoce subiektywny, ponieważ jednym z czynników jest deklarowany przez ankietowanych poziom zadowolenia z życia w skali od 1 do 10. Wiadomo, że ludzie mają różne priorytety.
Kostaryka to w jej języku urzędowym, czyli hiszpańskim właśnie ?bogate wybrzeże?. Chociaż nie leży w Europie, często jest do krajów europejskich porównywana. Nazywa się ją np. ?Szwajcarią Ameryki Centralnej?. Czy jest to kraj bogaty? To zależy od punktu widzenia. W porównaniu z krajami zachodnioeuropejskimi zdecydowanie nie, natomiast na tle swoich sąsiadów i w ogóle państw tego regionu zdecydowanie tak. Kostaryka jest krajem zamożnym, stabilnym, rozwiniętym ekonomicznie.
Skąd ten sukces i jak to możliwe, że w tak niespokojnym i raczej biednym regionie ostało się państwo, które obywatele nie uciekają w popłochu do Stanów Zjednoczonych i, nie bez powodu, są dumni ze swojej ojczyzny?

 
Ano zaczęło się od tego że 1949 roku kiedy to postanowiono rozwiązać armię. Pomni doświadczeń z przeszłości Ticos, jak sami siebie nazywają tubylcy, stwierdzili, że lepsza od armii żołnierzy, która ich i tak nie obroni, a jeszcze może doprowadzić do przewrotu w państwie, będzie armia nauczycieli. Zainwestowano więc zaoszczędzone w ten sposób pieniądze w edukację i nowe technologie, a także w rozwój programów socjalnych, co w biednej Ameryce Środkowej nie jest bez znaczenia. Dzięki temu Kostaryka ma jeden z najwyższych wskaźników alfabetyzacji w regionie, bardzo dobre i bezpłatne uniwersytety, a służbę zdrowia tak dobrą, że wielu Latynosów z innych krajów, a także Amerykanie, przyjeżdża się tu leczyć.
Kraj ten ma bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturę drogową. Jeśli chodzi o rozwój ekonomiczny, duże znaczenie mają liberalne przepisy gospodarcze, które przyczyniają się do tego, że zagraniczni inwestorzy chętnie lokują tutaj swój kapitał. Poza tym ze względu na wysoką jakość życia i relatywnie niskie koszty utrzymania, wielu emerytów ze Stanów Zjednoczonych wybiera ten kraj jako miejsce do zamieszkania w jesieni życia, wzmacniając tym samym miejscową gospodarkę.
Jednak to z czego Kostaryka jest znana na świecie to ekopolityka. Latynosi mają tutaj silne atuty. Już teraz aż 99,2 proc. energii uzyskują ze źródeł odnawialnych. Jeśli chodzi o elektryczność, 80 procent dostarczają im elektrownie wodne, a resztę ? wiatraki, panele słoneczne, źródła geotermalne oraz biomasa, np. odpady trzciny cukrowej. Wszystko to sprawia, że emisja CO2 w Kostaryce (w przeliczeniu na głowę mieszkańca) jest 10-krotnie mniejsza niż w USA,5-krotnie mniejsza niż w Polsce. Lepsze wyniki osiągają tylko pozbawione zupełnie przemysłu kraje Trzeciego Świata.
Ekologiczna rewolucja kostarykańska nie jest fanaberią, lecz konsekwentną realizacją planu wytyczonego pod koniec lat 80. Nagrodzony Pokojową Nagrodą Nobla prezydent Oscar Aries zaproponował wówczas, by wyjść poza tradycyjną, rolniczą gospodarkę, opartą m.in. na eksporcie kawy. Nowym atutem Kostaryki miała się stać branża przyszłości ? turystyka. Ponieważ w kraju nie ma takich zabytków prekolumbijskich cywilizacji jak w Meksyku czy Peru, postawiono na dziką przyrodę. Aż jedną czwartą Kostaryki zajmują parki narodowe i rezerwaty, co stanowi światowy rekord. Bo i jest tam co chronić: w kraju sześć razy mniejszym od Polski żyje aż 5 proc. gatunków zwierząt i roślin z całego świata. Tysiące z nich to gatunki endemiczne, niespotykane nigdzie indziej.

Jak więc widać, dla każdego szczęście jest czymś innym i z czego innego będzie zadowolony. Latynosi znani są z tego że są radośni, pozytywnie nastawieni do życia. Im więc dużo do szczęścia nie potrzeba, aczkolwiek mając taką pogodę jak oni, stabilną gospodarkę, umiarkowanie wysokie bezpieczeństwo socjalne, świetną opiekę medyczną, dziewiczą przyrodę i niezależne, odnawialne źródła energii, pewnie każdy na ich miejscu byłby zadowolony

 

Każdy? No może nie każdy. Jeśli ktoś we krwi ma malkontenctwo to zawsze znajdzie powód do narzekania. Niestety jest to nasza, Polaków, cecha narodowa. Ten felieton ma za zadanie przekonać Was, że każdy, nawet niezamożny kraj może być naprawdę przyjemnym miejscem do życia jeśli tylko zadbamy o pewne rzeczy. Przede wszystkim bezpieczeństwo socjalne. Ludzie, którzy nie muszą się zastanawiać, czy za chwilę nie wylądują na ulicy bez środków do życia i czy nie umrą w kolejce do lekarza, kiedy zachorują, są po prostu szczęśliwi. Jesteśmy kowalami swojego losu, ale nawet będąc raz na wozie raz pod wozem, nie ze wszystkim sami damy sobie radę. Państwo musi nam pomóc i mamy prawo tego oczekiwać, przynajmniej w umiarkowanym zakresie. Dobrze byłoby, gdyby Polska stała się potentatem w jakiejś dziedzinie. Ticos mają dziewiczą przyrodę, ekoturystykę i turystykę medyczną, a my?

Zobacz również