UDOSTĘPNIJ
fot. facebook.com/misiewiczb / wikimedia / silar

Kontrowersje wokół młodego rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej nie gasną. Jak przekonuje jeden z posłów opozycji, członkowie jego rodziny oraz znajomi dostali państwowe posady. Rzecznik MON zaprzecza. 

Kariera 25-letniego rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej, Bartłomieja Misiewicza, przybrała na tempie wraz z przejęciem władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Młody mężczyzna został rzecznikiem resortu Antoniego Macierewicza, szefem gabinetu politycznego ministra obrony oraz pełnomocnikiem ds. Centrum Kontrwywiadu NATO. Dostał również posady w Polskiej Grupie Zbrojeniowej oraz w Telewizji Polskiej.

Jak natomiast przekonuje jeden z posłów opozycji, rodzina i znajomi Misiewicza również korzystają na sprawowaniu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość.

 – Siostra pana Misiewicza jest pracownicą Polskiej Grupy Zbrojeniowej, w której on od niedawna pełni funkcję członka rady nadzorczej. Mąż właścicielki apteki, w której pan Misiewicz robił karierę zanim został szefem gabinetu MON jest członkiem zarządu PGZ. Hasło rodzina na swoim przybiera koszmarne kształty – poinformował poseł PO Jan Grabiec.

Do zarzutów odniósł się sam Misiewicz, który zaprzeczył wszystkiemu w specjalnym oświadczeniu opublikowanym na jednym z portali społecznościowych.

 – W związku z nieustającymi atakami mediów i opozycji na mnie oświadczam co następuje: Nikt z mojej rodziny nie jest zatrudniony w żadnej spółce zbrojeniowej, ani w żadnej jednostce podległej MON – przekonuje Misiewicz.

mis

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie :

bh

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również