UDOSTĘPNIJ
Fot. Instagram/Robert Biedroń

Robert Biedroń cieszy się w Polsce od jakiegoś czasu ogromnym poparciem. Niektórzy wyborcy twierdzą, że to on powinien zostać twarzą opozycji w nadchodzących wyborach prezydenckich. Polityk nie boi się bowiem mówić otwarcie o błędach popełnianych przez PiS, których sam doświadcza w pracy samorządowej. Jego ostatnie wyznanie na ten temat jest jednak naprawdę zadziwiające.

Biedroń był gościem „Faktów po Faktach” w TVN24, gdzie opowiedzieć miał o największych problemach, z którymi obecnie borykać się muszą polscy samorządowcy. Jak bezpośrednio stwierdził, dochodzi wobec nich do „ataków personalnych”. Mają one paraliżować pracę i nie przynosić żadnego konkretnego efektu. Biedroń wspomniał jednak także o innym istotnym zagadnieniu związanym z polityką PiS.

– Ja także, osobiście, byłem szantażowany przez posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy mówili, że jak będę uległy, to Słupsk będzie miał poparcie, jak będę nieuległy, to tego wsparcia nie będzie. (…) Dostawałem takie sygnały, że jeżeli będę krytykował rządzących, to tego wsparcia nie będzie – zdradził polityk, czym zadziwił widzów stacji. Dodał także, że do szantażu miało dochodzić w osobistych, bezpośrednich rozmowach z przedstawicielami partii rządzącej.

– Jestem niezależnym samorządowcem, podobnie jak moi koledzy i koleżanki w samorządach i my wiemy lepiej od polityków z Nowogrodzkiej czy z Wiejskiej, jak zarządzać naszymi małymi ojczyznami. PiS-owi się to oczywiście nie podoba – stwierdził także Biedroń. Jego wyznanie dotyczące zachowania polityków partii wobec samorządowców zadziwiło jednak wyborców, którzy od razu rozpoczęli aktywną dyskusję na ten temat, używając portali społecznościowych.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również