UDOSTĘPNIJ

Reżimowe media, w szale bólu dupy, poczęły zwać PO „partią niemiecką” czy też powtarzając za Kaczyńskim „partią zewnętrzną”. Na Nowogrodzkiej powiedzieli więc Polakom 1/3 prawdy, ale prawdy ważnej, którą Polacy muszą sobie uświadomić, czym prędzej tym lepiej.

W Polsce A.D. 2017 mogą istnieć tylko trzy partie, w znaczeniu koncepcji rozwoju Polski. Partie: „niemiecka”, „angielska” i „rosyjska”. Niestety po operacji likwidacji polskiej gospodarki, rozpoczętej w 1989 roku, nie stać nas dziś na partię „polską”. Ci którzy sądzą inaczej, przypominają powstańców Warszawy. PO faktycznie reprezentuje tu opcję berlińską, reprezentuje ją zresztą bardzo dobrze. To w skrócie opcja mieszcząca się w bardzo szerokim przedziale od socjaldemokracji do chadecji, ściśle realizująca wytyczne RFN i licząca na wymierne z tego korzyści dla Polski.

PiS to partia Londynu, hołdującą tradycjom europejskiej prawicy, albo tego co z niej zostało (neokonserwatyzm), to tragiczne w skutkach połączenie prometeizmu z militaryzmem, karykatura sanacji, polskie wydanie amerykańsko-brytyjskiego imperializmu.

Najbliżej polskich interesów jest właśnie partia Moskwy. I to zarówno dla lewicy socjalistycznej, jak i wszelkiej maści suwerenistów czy identytarystów. Nie dlatego, że na Kremlu się nas kocha, ale dlatego że w żywotnym interesie Rosji (i Polski) jest opór wobec finansjery zza oceanu i jej mondialistycznych projektów ujednolicenia świata pod rządem Dolara. To historyczny moment i lepiej byłoby to rozumieć, a nie kierować się uprzedzeniami.