UDOSTĘPNIJ

Wielu mamy bohaterów w pookrągłostołowej Polsce, którzy na miano „bohatera” nie zasługują lub ich zasługi są zwyczajnie rozdmuchane. Są to wręcz antybohaterowie. Z pewnością jest to (podobno) stojący nad grobem Wojciech Jaruzelski czy uwielbiony przez mainstream’owy salon Czesław Kiszczak. Historia i wątpliwe zasługi tych dwóch jest łatwa do weryfikacji i oceny. Jest jednak jeszcze jedna postać, na której warto skupić swoją uwagę, co zresztą ułatwiają nam publiczne media. Chodzi mi o ?profesora? Władysława Bartoszewskiego.

Jest to salonowa postać, pupil Platformy Obywatelskiej wykorzystany przez nią w swoim spocie wyborczym. Współpracownik i reprezentant rządu Donalda Tuska. Uznany przez nich autorytet i bohater. Podczas obchodów 90 urodzin Bartoszewskiego, Donald Tusk określił jego życiorys jako „wyjątkowy”. Według kogoś, kto nie interesuje się tematem, przeczytana na Wikipedii notka rzeczywiście może wydawać się wyjątkowa i bogata w fakty świadczące o jego bohaterstwie i heroizmie. Sprawa jawi się zupełnie inaczej, kiedy pogrzebiemy nieco głębiej, niż pierwsza strona wyszukiwarki Google. Łącząc ze sobą wypowiedzi Bartoszewskiego, zaglądając do wywiadów z nim, relacji świadków pewnych wydarzeń z jego udziałem i tym podobnych, obraz wojennego bohatera zupełnie nam się rozmywa i pojawia się wiele znaków zapytania. W pewnych momentach jest to wręcz figura kolaboranta i zdrajcy.

Bardziej oficjalnie i bez zbędnych szczegółów:
Urodzony w 1922 roku Władysław Bartoszewski, polski polityk, działacz społeczny, historyk. Kawaler Orderu Orła Białego i honorowy obywatel państwa Izrael. Były żołnierz Armii Krajowej, więzień KL Auschwitz, sekretarz stanu w KPRM Donalda Tuska.

Tymczasem:

W 1940 roku, w lutym, został zatrzymany na Żoliborzu podczas niemieckiej łapanki. Trafił do Oświęcimia. Źródła podają, że był w tym samym transporcie co Witold Pilecki. Na początku kwietnia 1941 roku Władysław Bartoszewski został zwolniony z obozu ze względu na zły stan zdrowia. Było to wydarzeniem nieprawdopodobnym, aby ktoś został dobrowolnie zwolniony z Auschwitz, no chyba że miał jakieś zasługi we współpracy z nazistami. Sam Bartoszewski podaje, że doszło do tego dzięki jego przyjaciołom z Czerwonego Krzyża. Nieoficjalnie, zwolnienie zostało przypisane siostrze Bartoszewskiego, która była żoną SS-mana.

Co więcej, udało się dotrzeć do świadka, który twierdził że Bartoszewski sam był kolaborantem. Między innymi za jego sprawą, jak i 14 innych osób wypuszczonych wtedy z obozu, Niemcom udało się zlikwidować 20 wysokich rangą żołnierzy AK. Przez pewien czas pod adresem LINK znajdował się film dokumentalny z udziałem tegoż świadka. Niestety po niedługim czasie po publikacji, zniknął on z sieci. Jest to dopiero początek skomplikowanej i niejasnej historii Bartoszewskiego, którą znaleźć można na stronie LINK. Dołączone są tam również linki, niestety wiele z nich nie działa, ponieważ materiały zostały usunięte.

Wiele z podanych tam informacji może być plotkami, ponieważ stronka nie ma w sobie wiarygodnego źródła. Sam autor tego zbioru zastrzega, że nie wszystkie informacje mają swoje potwierdzenie. Jedno jest pewne: większość podanych tam linków zawiera usunięte materiały. Ciekawe dlaczego?

Zastanawia mnie też jedna rzecz, skoro Bartoszewski to rzeczywiście taki bohater i obrońca Polski, dlaczego wypowiada się o swoich rodakach jak o „bydle”? Dlaczego w wywiadzie z tygodnikiem „Wprost”, przyznał że bardziej bał się Polaków niż Niemców?

Czy miłujący swoją ojczyznę bohater narodowy wypowiada się w ten sposób:

Media głównego nurtu robią wszystko, aby bronić mitu „profesora” i „bohatera”. Profesor Krystyna Pawłowicz, która tym tytułem posługuje się ze względu na rzeczywisty dorobek naukowy (nie tak jak Bartoszewski- jest nazywany profesorem wyłącznie grzecznościowo, ponieważ pracował na KUL-u, w rzeczywistości nie ma nawet magistra), zareagowała na obelżywe wobec Polaków słowa, nazywając Bartoszewskiego „pastuchem”. Media odpowiedziały niesamowicie gorąco na jej słowa, jednocześnie ukrywając czym one były motywowane. Gdyby te same media były bezstronne, zapewne o wiele większe wzburzenie wywołałaby wypowiedź Bartoszewskiego, którą mamy w filmiku powyżej.

Na całe szczęście powoli zanika fałszywy mit bohatera względem Władysława Bartoszewskiego. Młodzi ludzie zadają pytania, analizują informacje i coraz bardziej jednoznacznie oceniają jego wypowiedzi i postępowanie. Dowodem na to jest ?copypasta?, krążąca pod linkami do artykułów na jego temat:

A ja mam kilka pytań do Pana Bartoszewskiego jako że bardzo mnie
nurtuje przeszłość Pana „Profesora”…

– Dlaczego zgodził się Pan na uroczyste wręczenie Panu medalu ku czci
największego niemieckiego polakożercy lat dwudziestych Gustawa
Stresemanna?

– Dlaczego w 2006 r. jako sekretarz kapituły Orderu Orła Białego
sprzeciwił się Pan przyznaniu Orderu Orła Białego (pośmiertnie)
generałowi Augustowi E. Fieldorfowi i rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu?
Czy można w ogóle porównać Pana zasługi jako kawalera Orła Białego z
zasługami dwóch wspomnianych bohaterów?

– Dlaczego, będąc oficjalnym gościem Izraela jako polski minister spraw
zagranicznych, milczał Pan jak grób w parlamencie izraelskim w czasie,
gdy obrażano Pana kraj, gdy Polaków publicznie nazywano współwinnymi
wraz z Niemcami zagłady Żydów (robił to m.in. wiceprzewodniczący
parlamentu R. Rivlin)?

– Jeśli nie miał Pan odwagi na publiczną polemikę z antypolskimi
oszczerstwami, dlaczego nie wyszedł Pan z sali, jak doradzała Panu
większość polskiej delegacji?

– Dlaczego kłamał Pan (w 2000 r.), że Polaków zaatakował w Knesecie
tylko „głupi ekstremista”?

Dlaczego używa Pan bezprawnie tytułu profesora w sytuacji, gdy jest Pan
tylko maturzystą, absolwentem gimnazjum? Jak wiadomo, obowiązują twarde
reguły: aby zostać profesorem, trzeba mieć magisterium, doktorat i
habilitację, a żadnej z tego typu prac Pan nie obronił, nie mówiąc o
skończeniu studiów.

– Dlaczego nie zdobył się Pan na publiczne wystąpienie w obronie
pamięci słynnej pisarki Zofii Kossak, której Pan tyle zawdzięcza, jak
Pan sam wielokrotnie przyznawał?

– Dlaczego zgodził się Pan na zamieszczenie w książce ? wywiadzie z
Panem ? cytatu z kłamliwym twierdzeniem Stefana Niesiołowskiego, że
jakoby: „Zapisał (Pan) piękną kartę walki o Polskę z bronią w
ręku?. W jakim to było oddziale? Przy jakiej ulicy? Jakich ma Pan
świadków tej rzekomej walki”?

– Dlaczego tak mocno, a kłamliwie, przesadza Pan z eksponowaniem swej roli
jako rzekomo jednej z głównych postaci organizujących pomoc dla Żydów
w ramach Żegoty w 1942 roku? Miał Pan wtedy tylko 20 lat i był
podwładnym faktycznej wielkiej organizatorki pomocy Żydom Zofii Kossak.

– Dlaczego nie zareagował Pan na poturbowanie polskich, katolickich
wiernych przez moskiewską milicję?

Dlaczego nie zrobił Pan nic, aby zaprotestować przeciwko brutalnej
obławie policyjnej na 300 Polaków we Frankfurcie nad Odrą, potępionej
nawet przez 7 niemieckich posłów?

– Kto upoważnił Pana jako ministra do przepraszania Niemców cytatem z
Jana Józefa Lipskiego za przesiedlenie?

– Na jakiej podstawie zaniżył Pan o milion osób ? wbrew sprawdzonym
naukowo statystykom ? liczbę Polaków, ofiar wojny, w swym wystąpieniu
w Bundestagu?

– Dlaczego Pan, w latach 60. tak zdecydowanie reagujący na początki fali
antypolonizmu, milczy w tej sprawie, gdy fala antypolonizmu jest
wielokrotnie większa?

Dlaczego piętnował Pan w Izraelu antyżydowskich „polskich
ciemniaków”, a nie wypowiada się Pan na temat skrajnych przejawów
żydowskiego antypolonizmu? Dlaczego nie reaguje Pan na coraz silniejszą
falę antypolonizmu w niemieckich mediach?

– Dlaczego Pan, były żołnierz AK i Powstania Warszawskiego, nie
zareagował na potworne oszczerstwa rzucane na powstanie w artykule Cichego
i na AK w tekście Yaffy Eliach?

– Dlaczego nic Pan nie zrobił w celu wystąpienia na arenie
międzynarodowej przeciw używaniu oszczerczego nazewnictwa: „polskie
obozy zagłady” i „polskie obozy koncentracyjne”? (Zrobił to dopiero
kilka lat po Panu minister Adam Daniel Rotfeld).

– Co skusiło Pana, jako 83-letniego staruszka niemającego zielonego
pojęcia o lotnictwie, do przyjęcia swoistej synekury, posady prezesa Rady
Nadzorczej LOT, znajdującego się skądinąd w bardzo trudnej sytuacji
finansowej? Czy w czasie Pana zarządu LOT-em może się Pan pochwalić
choć jednym, jedynym posunięciem, które przyczyniło się do poprawy
sytuacji finansowej firmy?

– Czy w czasie Pana pierwszego szefowania resortem spraw zagranicznych
zrobił Pan w ogóle choć jedną konkretną rzecz dla obrony polskich
interesów narodowych w polityce zagranicznej, czy wystarczyło Panu bierne
reagowanie na wszelkie przypadki brutalnego dyskryminowania Polaków?

– Dlaczego Pan po tylekroć kłamliwie wychwalał kanclerza Helmuda Kohla
znanego z niechęci do Polaków i do uznania granicy na Odrze i Nysie?

– Dlaczego Pan  jako „antykomunista” zgodził się być ministrem w
postkomunistycznym rządzie Józefa Oleksego?

– Dlaczego nie zdobył się Pan na publiczne wystąpienie w obronie
pamięci słynnej pisarki Zofii Kossak, swojej byłej przełożonej?

– Dlaczego nie zdobył się Pan jako autorytet w Niemczech i Izraelu
 na publiczne potępienie antypolskich oszczerstw najgorszego
polakożercy i katolikożercy Jana Tomasza Grossa?

– Czy nie wstydzi się Pan swej decyzji odwołania z funkcji polskiego
konsula honorowego wielkiego Polaka Jana Kobylańskiego, tylko dlatego że
zaangażował się on w obronę prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej
Edwarda Moskala?

– Czy nie wstydzi się Pan, że na stare lata dał się Pan wciągnąć w
niegodną Pana siwych włosów kampanię obelg w stylu „dewianci” i
„bydło”

– Czy popierał Pan awansowanie swego syna na pełnomocnika rządu ds.
bezpieczeństwa energetycznego w randze ministra w rządzie Marcinkiewicza?
Kto pierwszy zachęcił premiera Marcinkiewicza do rozważenia kandydatury
Pana syna, pracującego przez wiele lat jako historyk w żydowskim
instytucie w Oxfordzie ? na to stanowisko, twierdząc, że Pana syn
jakoby „od wielu, wielu lat zajmuje się energetyką”??

– Dlaczego dziwnie nie mówi Pan w swoich wywiadach o tym, że Pana syn
pracował przez wiele lat w żydowskim instytucie w Oxfordzie i w
polsko-żydowskim roczniku ?Polin?? Przecież chyba nie było nic
wstydliwego w jego pracy?

Dlaczego Pan nie wpłynął na swego syna, by w 1989 r. nie wydawał polakożerczej książki Samuela Willenberga „Surviving
Treblinka”, w której znalazły się m.in. oszczercze twierdzenia, że
AK-owcy, uczestnicy Powstania Warszawskiego, mordowali Żydów i gwałcili
Żydówki?

– Dlaczego w ostatnich kilkunastu latach milczał Pan, nie protestując
publicznie w sprawie oskarżeń przeciw Polakom (m.in. w tak bliskim Panu
„Tygodniku Powszechnym”), że radośnie bawili się na karuzeli w
pobliżu ruin płonącego warszawskiego getta? Przecież jeszcze w 1985 r.
prostował Pan to kłamstwo na łamach paryskich ?Zeszytów
Historycznych??

– Dlaczego kłamie Pan w wywiadzie-rzece udzielonym Michałowi Komarowi,
jakoby złożył Pan rezygnację po objęciu na KUL funkcji dziekana przez
prof. Ryszarda Bendera? W rzeczywistości był Pan podwładnym w jego
katedrze aż 11 lat, w tym kilka lat w czasie, gdy był on dziekanem.

Bynajmniej nie jest to wzór do naśladowania. Jak może nim być osoba, która pluje w twarz własnym rodakom i prawdzie historycznej? Co gorsza pomaga mu to robić obecna ekipa rządząca i media ?głównego? nurtu. Miejmy tylko nadzieję, że on jak i wielu innych, zostanie w końcu rozliczony (o ile dożyje).

Źródło: pokazywarka.pl/wladyslawbartoszewski/, Prof. dr. hab Jerzy Nowak – publikacja „O Bartoszewskim bez mitów”.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułPOMÓŻ POWSTRZYMAĆ EGZEKUCJĘ KOBIETY W CIĄŻY!
Następny artykułA nie było tam Islandii?
Aleksandra Kostecka

Reprezentantka Ruchu Narodowego. Współpracuje z portalami wmeritum.pl (jedyna kobieta w dziale moto) i pikio.pl.
Studentka resocjalizacji. Zawodowo pracuje jako Copywriter.
Kocha morze i stare samochody.

Zobacz również