UDOSTĘPNIJ

Na lewicy ciągłe spory o to kto jest bardziej lewicowy, kto mocniej przepcha stojącą po lewej stronie ścianę. Sposoby są różne a to bezwarunkowy dochód, a to jedna równa emerytura bez względu na to co robiłeś przez całe życie, a to zaś miłość do facetów w ręcznikach na głowie połączona z bezgraniczną nienawiścią do tych w czarnych sukienkach. Co tym czasem dzieje się na prawicy? Ta podobno się konsoliduje pod zanikiem solidarnego jabłka w Jarkaczowskiej koronie. Jednak tak naprawdę konsoliduje się po prostu bardziej prawe centrum, bo na prawicy dokładnie to samo co po lewej stronie. Kto jest bardziej prawdziwym von Haykem a kto już zdradził misesowskie ideały, kto z królem pozostał, a kto okazał się Brutusem (poszukiwania Kasjusza nadal trwają). Tylko co z tego? Czy panią siedzącą na kasie w Tesco naprawdę interesuje czy lewica, czy prawica? Czy to takie ważne, czy jej bieda będzie prawicowa czy lewicowa? A może interesuje to małego przedsiębiorcę, który z własnych podatków opłacać państwo podczas  gdy podatków tych nie płacą międzynarodowe korporacje?

Otóż nie Panowie z prawej i Towarzysze z lewej. Ci ludzie mają to naprawdę i centralnie w dupie – i te nieparlamentarne słowa są i tak najlżejszymi jakich można w tej sytuacji użyć. Taplamy się w doktrynerskich sporach, stojąc w miejscu i zostawiając pola etatystycznemu, technokratycznemu centrum jednocześnie zarzucając sobie wzajemnie, że całe zło świata to kapitalizm albo socjalizm. Przyznaję, że i mnie to kiedyś dopadło! Wredni kapitaliści, klerykalni strażnicy ciemnogrodu i uciskający mnie konserwatyzm. O tak! Jakaż to była walka! Jaka? Głupia i niezdolna do przeprowadzenia jakiejkolwiek zmiany! Więc zmienić trzeba było siebie. Trochę więcej przeżyć i trochę więcej poczytać i chociaż nie jestem dzisiaj jak brzytwa, to jestem lewicowcem, który uznaje krzywą Laffera. Boję się cieni meczetów nad moim krajem. Jestem lewicowcem, który nie chce zniszczyć pomnika Dmowskiego i takim którego nie pali woda święcona. Człowiekiem lewicy, który poleca czytać Cata-Mackiewicza.

Gdzie wiec ta lewica zapytacie? Otóż odeślę was do pierwszego lepszego podręcznika do nauki o polityce. Lewicowość to Idea, zawiera w sobie bardzo proste postulaty, takie jak równość człowieka, jego godność i prawo do szacunku, jak solidaryzm społeczny, przedkładanie interesu społecznego ponad interes ekonomiczny. Jednak ideały te (idea) można różnie doprecyzowywać (doktryna) oraz przede wszystkim wdrażać w życie różnymi narzędziami (program polityczny). Jeżeli nadal nie rozumiecie czym jest idea, i jak ma się do życia w rzeczywistości przeczytajcie Platona, może Wam wyjść jedynie na dobre. I właśnie na poziomie tych narzędzi wdrażania uważam, że gdy na przykład pomożemy małym i średnim przedsiębiorcą chociażby racjonalizując system podatkowy to poprawi się nie tylko im, być może poprawi się również ich pracownikom a na pewno poprawi się społeczeństwu gdyż ściągalność tych niewielkich i prostych podatków wzrośnie. Co więcej łatwiej będzie prowadzić działalność, więc wpływ z podatku tym bardziej wzrosną a bezrobocie zmaleje. Nie jestem więc zwolennikiem państwa opiekuńczego, tylko wolnorynkowym szaleńcem? A cóż za bzdura! Przecież właśnie z tych podatków, po zmniejszeniu urzędniczej armii (bo podatki łatwiejsze) będziemy mogli te fundusze przeznaczyć na działania aktywizacyjno-pomocowe! Dokładnie na takie, nie na rozdawniczo-opiekuńcze (ale o tym w innym artykule). Dlatego właśnie uznaje krzywą Laffera gdyż jest prawem ekonomicznym podobnie jak wschód i zachód są prawami natury. W związku z tym wolny rynek nie wyklucza subsydiarności państwa!

Pewnie jestem islamofobem? Tak jestem! Bo boję się że pewnego dnia na krakowskiej ulicy zatrzyma mnie „Shariat Police”, że później wysadzą się w tramwaju, albo na piłkarskim stadionie. Boję się skrajnego i ekstremalnego islamu jako fundamentalistycznej całości, która nienawidzi mnie i mojej kultury. A jednocześnie z wielkim szacunkiem patrzę na Tatarów, czy na tych muzułman, którzy chcą tu pracować i żyć, przyjechali tu gdyż właśnie uciekali przed codziennością w imię walki z niewiernymi! Na tych, którzy szanują prawa, które zastali w Europie i nie uzurpują sobie praw do ich zmieniania. I czy tego chcecie czy nie, rację mają Ci konserwatyści, którzy piszą, że prawa te a zatem i nasza kultura w której żyjecie, tworzycie i bawicie się u swoich podstaw ma ideały antyku ale i etyki chrześcijańskiej. Religia jest nam potrzebna, niekoniecznie jako przeżycie mistyczne – bo to indywidualna kwestia, ale przeczytajcie Durkheima czy Webera. Potrzebujemy jej jako siły scalającej społeczeństwo, porządkującej jego możliwości organizacyjne. Dlatego mi już przeszło, nie jestem licealnym antyklerykałem i prócz jednostkowych księży pedofili dostrzegam domy dla samotnych matek czy jadłodajnie dla bezdomnych – bo przecież jestem lewicowcem.

Dlaczego wiec nie pragnę chociaż zniszczenia tych pomników Dmowskiego, symbolu polskiego antysemityzmu i (a wręcz) faszyzmu? Po pierwsze dlatego, że Roman Dmowski był jednym z ojców naszej niepodległości. To on ponad politycznymi podziałami współpracował z J. Piłsudskim. Jeden z nich, Marszałek prowadził walkę zbrojną, w czasie w którym Dmowski walczył na froncie dyplomatycznym o uznanie istnienia Rzeczypospolitej! Po drugie zaś, ze zrozumieniem przeczytałem „Myśli Nowoczesnego Polaka” (i inne dzieła). Z zrozumieniem i odniesieniem do całości kontekstu historycznego. I jeśli podążycie za tymi wskazówkami nie znajdziecie w nich zajadłej walki z klasą pracującą – wręcz przeciwnie, dowiecie się również, że te śladowe wzmianki antysemickie wynikają z tego, że taka była wtedy Europa (nie twierdzę, że było to dobre) – a R. Dmowski pisał w takich a nie innych czasach. Ten kontekst jest bardzo ważny.

Jestem człowiekiem lewicy, nie będąc doktrynerem. Własne ideały odnoszę do rzeczywistości społeczno-ekonomicznej a nie do marzeń i mrzonek, nie spoglądam na wydumane utopie tylko chcę budować społeczeństwo obywateli, otwartych i tolerancyjnych, przedsiębiorczych i zaangażowanych społecznie, ale chcę to robić takimi kartami w ręku jakie posiadam i metodami akceptowanymi przez większość.

Berstein pisał, że lewica to przede wszystkim „Ruch”. Lewica zmiana swoje cele, które mają być odpowiedzią na potrzeby i problemy społeczeństwa. I to zdanie powinno być podsumowaniem. Udowadnia ono jeszcze jedną gorzką prawdę, mianowicie taką, że jeżeli ktoś tkwi w XIXw. aksjomatach programowych (nie ideowych) staje się twardogłowym konserwatystą, niezdolnym do przeprowadzenia zmian.

Zakończę więc jednym zdaniem skierowanym za równo do kolegów z lewicy jak i konkurentów z prawicy: Powiedzmy doktrynerom: PRECZ!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również