UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org/Piotr Drabik

Wczoraj informowaliśmy o tym, że u władzy pojawi się nowa partia. Wszystko przez Jarosława Gowina, jednego z dwóch sojuszników Jarosława Kaczyńskiego. Ten próbuje do swojej Polski Razem przyciągnąć nowe postaci ze środowisk wolnorynkowych konserwatystów. Wiadomo już, że zmieni się także nazwa partii, a to wszytko przez Adriana Zandberga.

Dlaczego w ogóle Gowin szykuje się na takie zmiany? Minister nauki i szkolnictwa wyższego jest wyraźnie w odwrocie. W przeciwieństwie do odnoszącego sukcesy i cieszącego się poparciem Kaczyńskiego Zbigniewa Ziobry Gowin musi walczyć o uznanie i pozycję. Jak mówi jego współpracownik, wicepremier musi szybko zabrać się do pracy i liczyć na pozytywny odzew PiS.

– Zostaliśmy zepchnięci do narożnika przez Ziobrę i Kaczyńskiego. Trzeba było jakoś zareagować. Deklaracja o poszerzeniu partii dobrze brzmi, choć niewiele za nią stoi, bo przyłączą się do nas głównie samorządowcy i niewielkie stowarzyszenia samorządowe. Kluczowe pytanie brzmi, czy Kaczyński pojawi się na naszej konwencji. Jego nieobecność będzie mocnym ciosem – mówi współpracownik Gowina.

Co więcej, partia Gowina zmieni także nazwę. Nie wiadomo jeszcze na jaką, ale wiadomo dlaczego. Powodem takiego zamieszania jest Adrian Zandberg i jego Partia Razem. Współpracownik Gowina zaznacza, że dla nieobytych w polityce formacja wicepremiera myli się z „tymi komunistami z Razem”. Okazuje się więc, że Adrian Zandberg ma niemały wpływ na władzę, a nie dostał się nawet do Sejmu.

– Szukaliśmy też pretekstu do zmiany nazwy, bo dla ludzi, którzy się nie znają na polityce Polska Razem myliła się z tymi komunistami z Partii Razem – podkreśla współpracownik.

źródło: wp.pl

Jeśli nie żyłeś w PRL-u, na pewno nie pamiętasz, CO TO...


Gdzie żyje się taniej: w Polsce czy na Białorusi? PIORUNUJĄCA różnica!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również