UDOSTĘPNIJ

Jeśli tytuł komukolwiek zasugerował, że chcę na nowo odświeżyć temat polskiej sceny politycznej, jaka to nie jest skostniała, niepodatna na zmiany i przepełniona ?leśnymi dziadkami?, muszę na wstępie rozczarować. Ten temat był już trawiony niejednokrotnie przez dziennikarzy wszelkiej maści, internetowy elektorat KNP i Twojego Ruchu, a także wszystkich tych, którzy nie popierają nikogo, bo ?nie ma alternatywy?. Ja natomiast skupię się na nas samych – pełnoletnich obywatelach, którzy mają możliwość oddać głos w wyborach, więc poniekąd swoimi działaniami obywatelskimi lub ich brakiem tworzą to, co nazywają ?betonem?. Albo przynajmniej go podtrzymują. Jeśli przyjrzeć się z bliska, to okaże się, że ?beton? w ujęciu metaforycznym, o którym tutaj mowa, jest równie nieskomplikowany jak ten, który kojarzymy z branżą budowlaną. Składa się zaledwie z kilku elementów, przy czym pewne procesy umacniają jego formę.

Naszym problemem jest przede wszystkim to, że spora część nas lubi radykalizmy. Radykalna postawa, w znaczeniu politycznym, oznacza dogmatyczne przestrzeganie programu wyborczego albo nurtu ideowego partii, do której się należy lub którą się popiera. Jest to po części wyjaśnione uwarunkowaniami społecznymi, ewolucyjnymi i psychologicznymi. Potrzebujemy bliskości drugiego człowieka; więcej – chcemy należeć do grupy. Sama obecność każdego z nas w takiej czy innej grupie jest czymś naturalnym i pożądanym, bo trudno wskazać człowieka, którego socjalizacja zakończyłaby się pomyślnie w warunkach osamotnienia. A to właśnie radykalna postawa zazwyczaj idealnie podkreśla naszą przynależność do grupy, którą może być subkultura, gang, sekta. Największy problem pojawia się wtedy, gdy tożsamość grupowa zabije naszą tożsamość indywidualną; to, co najpiękniejsze w każdym z nas z osobna. Ten proces już się dzieje w naszym kraju, bo konflikty polsko-polskie widać od dłuższego czasu, a z historii wiemy, że wewnątrzspołeczne podziały to po prostu nasza specjalność, a nie znak dzisiejszych czasów. To, co dzieje się nie tylko w parlamencie przy Wiejskiej, ale również w umysłach wielu z nas, to jaskrawy przykład plemiennego barbarzyństwa, choć w nieco subtelniejszej i zmodernizowanej formie. Obecność w grupie daje nam poczucie bezpieczeństwa. Ale kto przekłada bezpieczeństwo ponad wolność, ten otrzymuje…

Psychologia społeczna podaje, że uprzedzenia względem innych tworzą się na kilku etapach, z których ja wymienię trzy pierwsze, które uważam za najważniejsze. Pierwszy krok to ustalenie sztywnego podziału ?MY vs ONI?. Potem stwierdzamy, że ?oni? wcale się między sobą nie różnią, wszyscy są tacy sami, czyli nikczemni, podstępni, źli. ?My?- przeciwnie – jesteśmy dobrzy, mądrzy i ideowi. Na końcu wzywamy ?naszych? do rozpoczęcia ofensywy przeciwko ?tamtym?. I polskie społeczeństwo jest już na tym etapie. Na początku polityczni internauci stworzyli w sieci różne podziały: ?nowoczesność vs ciemnogród?, ?prawdziwi Polacy vs zdrajcy/Żydzi?, ?rozsądni obywatele vs lemingi? itp. Później stwierdzili, że ich oponenci są tacy sami, stawiając w jednym rzędzie absolutnie wszystkich przeznaczonych do „odstrzelenia”, „utylizacji” czy „zmasakrowania”. Próżno szukać przykładów wyrazów szacunku złożonych członkowi z przeciwnej strony barykady, zwłaszcza w parlamencie takie zjawiska są prawie niespotykane. Jeśli jednak komuś się uda – gratulacje, trafił na prawdziwy rarytas.
Nawoływanie do walki to punkt kulminacyjny. Niebezpieczny, ponieważ to, na co często reagujemy z uśmiechem politowania, nazywając to ?internetową napinką?, znajduje swój wyraz na ulicy. Jedni nawołują do blokowania ?pedałów?, drudzy do blokowania ?faszystów?. To, że u podstaw demokracji leży wolność, przejawiająca się również w naszym prawie do manifestowania dopóty, dopóki nie łamiemy prawa, często przestaje interesować nawet tych, którzy demokrację mają wypisaną na sztandarach.

Do tego wszystkiego dokładają się inne mechanizmy w myśleniu, które podtrzymują nieprzerwany łańcuch nienawiści. Jeden z nich to samospełniające się proroctwo. Jeśli nie lubisz gejów i nazwiesz jednego z nich ?pedałem? a on -urażony- strzeli ci w pysk, to będziesz miał dowód na istnienie ?homoterroru?. Jeśli facet z biało-czerwoną flagą to dla ciebie murowany faszysta i tak go nazwiesz, to on również może w przypływie złości zareagować agresywnie, podtrzymując wizerunek swojej osoby, jaki powstał w Twojej głowie. Tak działa powyższy mechanizm- nieświadomie stwarzamy warunki, w których jest prawie pewne, że znajdziemy potwierdzenie na słuszność naszego osądu.

Jeszcze inny mechanizm psychologiczny, który zamienia indywidualną jednostkę w polityczną etykietę, to potrzeba poczucia własnej kompetencji. O ile obywatele mogą sobie z tego nie zdawać sprawy, o tyle wielu dziennikarzy wie o tym doskonale i wychodzi swoim odbiorcom naprzeciw, prezentując odpowiednio naładowaną afektywnie papkę, po której czytelnik będzie mógł stanąć przed lustrem i z dumą powiedzieć: Miałem rację! W tej gazecie jest napisane to samo, co ja mówię od zawsze!
W taki oto sposób ?W Sieci? czy ?Do rzeczy? jednoczą wokół siebie jedne środowisko, a ?Krytyka Polityczna? czy ?Trybuna? drugie. Tych środowisk jest oczywiście więcej, ja przedstawiłem jedynie te najbardziej skrajnie naprzeciw siebie stojące.

Rozkładając polskie status quo na czynniki pierwsze, nie trudno zrozumieć, dlaczego jest tak, jak jest. Historia pokazuje, że braterskie pojedynki zawsze działają na niekorzyść każdego z braci. Historia również pokazuje, że naród osiąga sukces wtedy, gdy oponenci potrafią się dogadać. Nie było by niepodległej Polski bez zaplecza wojskowego Piłsudskiego w takim samym stopniu, jak nie było by niepodległej Polski bez dyplomatycznej działalności Dmowskiego.
Dlatego uważam, że podstawą zdrowego rozsądku i zrównoważonej, racjonalnej opinii, jest poznanie mediów różnej barwy. Jedna skrajność generuje skrajną postawę. Dwie przeciwne skrajności generują złoty środek. Może właśnie to jest definicją równoważenia majoryzującego, o którym mówił Piaget, jeden z bardziej nielubianych przez studentów psychologii teoretyków rozwoju moralnego?
Mój ojciec, początkowo bardzo sceptycznie nastawiony do kierunku studiów, który wybrałem, zadał mi kiedyś pytanie o praktyczny cel tego, czego uczę się przy Szamarzewskiego 89 w Poznaniu. Mam nadzieję, że powyższe słowa przynajmniej częściowo udzielają odpowiedzi na to pytanie.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułRzecz o sprawiedliwości
Następny artykułDziennikarz obiecał wylizać buta jeśli Wipler mówi prawdę. Wylizał
Paweł Jankowski
Konsekwentnie zawsze pośrodku. Ani wierzący, ani ateista- czyli agnostyk. Ani prawicowy, ani lewicowy- znaczy centrowiec. Zwolennik uczciwej oceny i przeciwnik podwójnych standardów. Fanatyk dobrej literatury i punk rocka. Poszukiwacz przygód i bokserski kibic.

Zobacz również