UDOSTĘPNIJ
fot. pixabay

Facebook to idealne wręcz narzędzie do stworzenia fałszywej tożsamości. Choć regulamin serwisu zabrania takich praktyk, to ludzie masowo zakładają nieprawdziwe profile, które służą im do różnych celów.

Z możliwości podszycia się pod kogoś innego, nawet nieistniejącego, ochoczo korzystają przestępcy. Hakerzy z Afryki uczynili z takiego procederu sposób na życie.

Hakerzy masowo podają się za amerykańskich żołnierzy i piszą do Polek. Schemat jest ten sam: zaczyna się niewinnie, potem rozmowy stają się coraz bardziej intymne, aż w końcu przychodzi czas na nietypową prośbę.

Napisał, że nazywa się Anthony Roberts, jest wdowcem z dwójką dzieci w Columbus w stanie Ohio. Chciał porozmawiać. Pisał o swoim życiu, codziennych sprawach o tym, że tęskni za dziećmi i że w lipcu wraca do USA. Chciałby otworzyć działalność w Polsce i wybiera się na wakacje do naszego kraju. Pewnego razu napisał, że ma do mnie ogromną prośbę. Chce wysłać paczkę ze swoimi dokumentami i rzeczami osobistymi i bardzo mnie prosi, abym ją przechowała do jego przyjazdu do Polski.

Długo się ociągałam, na początku byłam zdecydowanie przeciwna. Ale w końcu zgodziłam się, kiedy przekonywał mnie, że paczka jest opłacona i będzie przesłana przez Czerwony Krzyż.

(…)Niedowierzałam w to, co czytam. Wymieniłam wiele maili z moim rzekomym żołnierzem, który pisał, że nie wiedział o tym i bardzo mnie prosi abym zapłaciła, a on jak tylko przyjedzie od razu mi zwróci mi pieniądze.

Nie miałam tylu pieniędzy. Ale teraz zaczął do mnie non stop pisać „Urząd Celny”. Maile były w urzędowym i coraz bardziej ostrym tonie, że jak do wyznaczonej daty nie zapłacę, to paczka zostanie sprawdzona, a jeśli zawartość okaże się nielegalna, to sprawę przekażą FBA, a mnie czekają poważne kłopoty.  (…) 

Pożyczyłam pieniądze, bo naprawdę bałam się kłopotów a „mój” żołnierz błagał mnie, abym miała na względzie jego dzieci, bo to dla niego ważne. I niestety… zapłaciłam. Zrobiłam przelew przez Money Gram na ten sam adres i na to samo nazwisko.

„Żołnierz” jeszcze jakiś czas utrzymywał ze mną kontakt na serwisie Facebook, a kiedy przyszedł czas jego „powrotu” do Stanów Zjednoczonych, tj. koniec lipca… zniknął i usunął konto na FB.

Zaczęłam szukać i w ten sposób trafiłam na strony w Internecie, gdzie kobiety opisywały podobne przypadki. – opisuje jedna z ofiar.

Tak w rzeczywistości wygląda jeden z „amerykańskich żołnierzy”:

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również