UDOSTĘPNIJ
źródło: youtube.com

Zanim dojdzie do wielkiego kataklizmu, jego nadejście można odczytać w zachowaniu zwierząt. Te są niespokojne, miotają się na prawo i lewo lub uciekają w panice. Przez pryzmat tego, co wydarzyło się kilka dni temu w Houston, można więc mówić o tym, że coś złego grozi Ameryce.

Mieszkańcy Houston musieli być porządnie przestraszeni tym, co wydarzyło się w ich mieście w piątek 20. stycznia. Już od kilku dni w mieście zjawiało się coraz więcej ptaków, ale tamtego dnia miasto szturmem wzięło ich kilkadziesiąt tysięcy. Te latały jednak bez jakiegokolwiek ładu i składu. Zwierzęta lądowały w rożnych miejscach, za każdym razem zakrywając całe połacie ziemi i wszystkiego, na czym tylko były zdolne usiąść.

Kiedy wbijały się w powietrze, niebo stawało się ciemne. Ptaki w totalnym szale rozbijały się o samochody i ściany budynków i padały martwe na ziemię. Brak jakiegokolwiek zorganizowania w ich locie miał być dowodem na to, że te w popłochu uciekały przed jakimś zagrożeniem. Co dokładnie wywołało takie przerażenie wśród tych zwierząt? Nie wiadomo. Następnego dnia ptactwa już w Houston nie było.

Zwierzęta zostały zidentyfikowane jako wilgowrony meksykańskie. Nie wiadomo skąd dokładnie przyleciały, ani dokąd się w końcu udały. Niektórzy wskazują, że ptaki leciały od strony Meksyku w kierunku północnym, by uchronić się przed wybuchem wulkanu, do jakiego ma dojść na półwyspie Jukatan.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również