UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org

W piątek atmosfera w Białym Domu była naprawdę gorąca. To był bowiem ostatni dzień pracy jednego z najbliższych ludzi Donalda Trumpa. Ten współpracownik uważany dotąd był za łącznika prezydenta USA i zwolenników ruchu „alt-right”. Teraz musi pożegnać się ze stanowiskiem.

Mowa o byłym szefie portalu informacyjnego Breitbart. Steve Bannon, bo tak ma na imię, dotąd uważany był za kluczową osobę w towarzystwie prezydenta. Strategiczny doradca Trumpa wkroczył jednak na drogę na dno, kiedy funkcję szefa kancelarii prezydenta przejął John Kelly emerytowany generał Marines.

Kelly jest bowiem sojusznikiem H.R. McMastera, doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego. Ten z kolei był ostatnio celem ataków Bannona na Breitbart po tym, jak zwolnił z Rady Bezpieczeństwa USA trzech jego ludzi. Zatargi w świcie prezydenta szybko zostały wyłapane przez wrogie mu media i wykorzystane, by uderzyć w niego.

Nagłówki mówiące o tym, że Trump nie umie utrzymać w ryzach swoich ludzi, zalały Amerykę. Szybko pojawiły się też komentarze przypominające, że Bannon, który jest związany z kontrowersyjnym ruchem „alt-right” i naciskał na to, by Trumpa łagodnie i z opóźnieniem zareagował na zamieszki w Charlottesville. Doradca nie miał żadnych sojuszników nawet w Partii Republikańskiej, z którą zresztą był skonfliktowany.

W obliczu afery, która przerodziła się w wizerunkowy skandal, podjęto drastyczne kroki. Kelly w rozmowie z Bannonem przekazał mu, że piątek jest ostatnim dniem, kiedy ten pracuje jako strategiczny doradca Trumpa. Informacja o jego zwolnieniu stała się oficjalna, kiedy rzeczniczka Białego Domu, Sarah Huckabee Sanders, ogłosiła ją w mediach.

źródło: wp.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również