UDOSTĘPNIJ

Radio Echo Moskwy donosi, że organizacja badająca konflikty zbrojne na podstawie ogólnodostępnych źródeł, odkryła na opublikowanych przez agencję Ria Novosti fotografiach przedmioty, które przypominają radzieckie pojemniki z bronią chemiczną. Jedni interpretują to jako dowód na udział Rosjan w ataku bronią chemiczną, a inni jako próbę wrobienia Rosji w zbrodnię, która pochłonęła życie 86 osób. 

Jak informuje stacja CNN, Stany Zjednoczone chcą przeprowadzić śledztwo, które ma wykazać czy Federacja Rosyjska miała związek z atakiem gazowym, za który obwinia się rząd Assada. Już nagłaśnia się, że znaleziono radzieckie pojemniki z bronią chemiczną. Kto je tam umieścił, skąd pochodzą, czy to prowokacja? Za wcześnie na odpowiedzi na tego typu pytania.

Od dłuższego czasu Rosja przekonuje, że rząd syryjski nie mógł odpowiadać za atak na cywilów, ponieważ nie jest on w posiadaniu takiej broni. Mimo to, Amerykanie chcą przekonać świat, że to jednak Rosjanie stoją za zbrodnią na cywilach.

Stosunki między USA a Rosją stały się niezwykle napięte. O północy Rosja zdecydowała się na wyłączenie „gorącej linii” między Moskwą a Waszyngtonem w odpowiedzi na atak rakietowy Stanów Zjednoczonych na syryjskie bazy. Choć USA utrzymuje, że decyzja o uderzeniu została podjęta w odwecie za użycie przez reżim Baszara al-Asada broni chemicznej w prowincji Idlib to nie przekonuje władz w Moskwie. Władimir Putin określił atak jednoznacznie jako „agresję na suwerenne państwo”. Tymczasem Marija Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji ostrzega, że działania Waszyngtonu negatywnie wpływają na relacje rosyjsko – amerykańskie.

Nie wiadomo jaka jest prawda, ale sytuacja staje się coraz bardziej napięta, zaś sprawa z oskarżaniem Rosji o atak chemiczny przybliża świat do kolejnego konfliktu.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również