UDOSTĘPNIJ
fot. pexels - pixabay

Jeśli rodzic decyduje się, by posłać swoje dziecko na lekcję religii, myśli o wpajaniu mu zasad miłości, współczucia, akceptacji. Jak się jednak okazuje, w coraz większej ilości polskich szkół katecheza wygląda całkowicie inaczej. Nie można tego uogólniać na wszystkich nauczycieli, ale i bagatelizować.

Kiedyś nie mówiło się o tym głośno, jednak w czasach, gdy religia jest bardziej wyzwolona i ludzie zaczynają podporządkowywać ją pod swe życie, a nie odwrotnie, zaobserwować można coraz większą falę krytyki chrześcijan względem Kościoła. Niektóre zarzuty są absurdalne, część jednak zdecydowanie trzeba traktować poważnie. Jednym z punktów zapalnych są szkolne lekcje religii. Nie chodzi już nawet o przymus chodzenia na nie, czy krzyże w salach, a o formułę nauczania.

Wielu rodziców skarży się na zawyżone wymagania wobec dzieci. Absurdalna sytuacja opisana przez jedną z matek przebiegła wręcz szokująco. Na pytanie, co jest najważniejsze w kościele, jej dziecko odpowiedziało, że miłość, czy wiara. Wróciło do domu z jedynką. Dlaczego? Bo katechetce chodziło o tabernakulum. Pytała o to 6-letnie dziecko.

Gdyby jednak na dziwnie zawyżonym poziomie się kończyło, sytuacja nie byłaby jeszcze taka zła. Na portalach dla rodziców, czy w ich pismach do szkół czytamy o poniżaniu dzieci i stygmatyzacji z powodu braku odpowiednich umiejętności. Zamiast uczyć o akceptacji i miłości, czy nawet wybaczaniu, od najmłodszych lat odpycha się dzieci od Kościoła i zaprzecza głoszonym przez niego wartościom.

Poza wygórowanymi wymaganiami, zdarzają się nawet przypadki agresji, czy uwagi za „niestaranne wykonanie znaku krzyża”. Brzmi to absurdalnie. Niestety wciąż się zdarza.

Nie można uderzać we wszystkich katechetów, większość z nich zapewne spełnia obowiązki w zgodzie z tym, czego powinni uczyć na swoich lekcjach. Władze szkół i instytucje Kościelne powinny jednak poruszyć sprawę tych, którzy nie propagują miłości i samoakceptacji, a odrzucają dzieci i młodzież od wiary.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również