UDOSTĘPNIJ

Protesty pod Sejmem nie mają końca. Kolejni zwolennicy opozycji przychodzą pod gmach izby niższej parlamentu, by wyrazić swój sprzeciw wobec zmian, które chce w sądownictwie wprowadzić PiS. Ostro na ich temat wypowiedział się minister spraw wewnętrznych i administracji. Błaszczak zapowiedział także, co czeka protestujących.

Jak powiedział szef resortu spraw wewnętrznych, protestujący pod Sejmem to ci sami ludzie, którzy każdego 10 dnia miesiąca blokują miesięcznie smoleńskie. Ludzie ci nie mówią jednak o tym, że chcą manifestować, a jedynie blokować próbę upamiętnienia ofiar tragedii w Smoleńsku. Jak podkreślił minister, uczestnicy tych akcji „bronią kupy kamieni”.

Bardzo charakterystyczne jest to, że każdego dziesiątego mówią nie o tym, że chcieliby manifestować, demonstrować, gromadzić się, tylko mówią, jak zablokować zgromadzenie tych, którzy upamiętniają ofiary tragedii smoleńskiej. Oni chcą zabrać prawa innym, chcą ograniczyć prawa innym. Czym są powodowani? Oni bronią tej kupy kamieni, nawiązując do wypowiedzi ministra Sienkiewicza, chcą, żeby było tak jak było – mówi Błaszczak.

Jak zapowiedział minister, na najzacieklejszych demonstrantów czekają surowe kary. Błaszczak podkreślił, że jeśli wśród protestujących znajdą się tacy, którzy byli już skazani za rozruchy na demonstracjach, sądy nie będą miały dla nich litości. Jak zaznaczył, „taka jest logika wymiaru sprawiedliwości”.

Taka jest logika wymiaru sprawiedliwości: jeżeli ktoś ukarany nie naprawia krzywdy, jaką wyrządził, tylko popełnia jeszcze raz ten sam czyn, to naraża się na surowszą odpowiedzialność karną. Ale o tym decydują sądy, nie ja – skwitował szef MSWiA.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również