UDOSTĘPNIJ

To prawdziwy dramat. 7-letni chłopiec zmarł, ponieważ jego rodzice zrezygnowali z opieki medycznej i postanowili leczyć go modlitwą. Skandaliczna decyzja doprowadziła do błędnej diagnozy i śmierci dziecka. 

7-letni chłopiec mieszkał w Playmouth w Minnesocie. Rodzice zdecydowali, że nie pójdzie do szkoły i będzie się uczył w domu. Wdrażali samodzielne metody nauczania i wychowania odcinając się od jakiegokolwiek wsparcia ekspertów. To samo w dziedzinie medycznej.

Chłopiec zachorował na ostre zapalenie trzustki i sepsę. Przestał spać, trząsł się, miał pęcherze na nogach, nie chciał jeść i notorycznie spadał ze schodów. Nie przekonało to jednak nieufnych rodziców do posłania go do lekarza. Zdecydowali, że będą leczyć go modlitwą wspierając się również domowymi środkami. W efekcie błędnie zdiagnozowali u niego… stres pourazowy i uraz mózgu.

Timothy i Sarah Johnson bawili się na weselu, gdy otrzymali od starszego syna telefon, że z 7-latkiem jest źle. Nie spieszyli się z powrotem, ale gdy już znaleźli się w domu ponownie zrezygnowali z pomocy medycznej, mimo iż stan chłopca był koszmarny. Zamiast dzwonić po karetkę pomodlili się i poszli spać. Rano znaleźli 7-latka nieprzytomnego i pokrytego wymiotami. W końcu zadzwonili na pogotowie, ale było już za późno. Zostali oskarżeni o zaniedbanie i spowodowanie śmierci dziecka. Odpowiedzą przed sądem.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również