UDOSTĘPNIJ
źródło: dailymail.co.uk, wordpress.com

Powszechnie wiadomym jest, że w XXI wieku prawdziwy kataklizm może wywołać chociaż krótka przerwa w dostawie prądu. Okazuje się, że przyczyn takiego chaosu może być znacznie więcej. Na ten przykład, 2. lutego możemy mieć do czynienia z potężną dezorganizacją naszej codzienności. Skąd takie komplikacje?

Na pewno nie spowoduje tego brak prądu elektrycznego. O to możemy być bowiem spokojni. Dostawcy energii nie przewidują żadnych poważnych operacji na sieciach przesyłu, ani meteorolodzy nie mówią o nawałnicach, które miałyby zniszczyć trakcje. Okazuje się, że za wszystkie odpowiedzialne mogą być karty prepaidowe do telefonów komórkowych.

Te, zgodnie z wprowadzoną w lipcu 2016 roku ustawą antyterrorystyczną, należy do 1. lutego włącznie zarejestrować. O powinności tej informowani byliśmy przez wszystkich operatorów od momentu wprowadzenia ustawy w życie. Okazuje się jednak, że wciąż wiele osób pofolgowało sobie i wciąż nie dokonało rejestracji numeru.

Operatorzy nie chcą podawać ile kart im przynależnych nie zostało dotąd zarejestrowanych. W sprawie tej wypowiedzieli się jednak niezależni eksperci, którzy twierdzą, że w Polsce funkcjonuje aktualnie 30 mln kart SIM. 2. lutego wyłączonych ma zostać aż 10 mln z nich. Ich właściciele po prostu zaniechali ich rejestracji. Takie działanie może być fatalne w skutkach dla wszystkich z nas.

Wiele wind, tablic informacyjnych na autostradach, a co gorsza – bankomatów – działa dzisiaj w oparciu o karty SIM. Jeżeli okaże się, że odpowiadające im karty pre-paid nie działają, bo ich wcześniej nie zarejestrowano, oparte o nie systemy po prostu padną. Nie wiadomo jednak, gdzie można spodziewać się największych problemów. Operatorzy nie chcą bowiem podawać dokładnych danych dotyczących rejestracji kart SIM.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również