UDOSTĘPNIJ

W niewielkim miasteczku, liczącym zaledwie 2 tysiące mieszkańców, wszczęto dochodzenie, w toku którego potwierdziły się szokujące doniesienia krajowej prasy. Okazało się, że w tej malutkiej społeczności doszło aż do 151 napaści seksualnych. 43 z nich skończyły się gwałtem, wśród ofiar były młode kobiety i dzieci. 

O tych tragicznych wydarzeniach po raz pierwszy poinformowała rok temu jedna z norweskich gazet. Redaktorzy dokładnie opisali zeznania traumatycznych wspomnień 11 ofiar gwałtu z tej miejscowości. O wydarzeniach z Tysfjord, niewielkiego miasteczka w Laponii na północy Norwegii, zrobiło się naprawdę bardzo głośno w całym kraju. Sprawą zainteresowała się policja i prokuratura. Wszczęto postępowanie, którego celem było ustalenie, czy rzeczywiście doszło do wielu poważnych i brutalnych przestępstw.

ZOBACZ TAKŻE: Już wiadomo, kto był sprawcą bestialskiego gwałtu na Polce

Dzieci gwałcone przez członków sekty

Okazało się, że w większości ofiarami były kobiety przynależące do sekty, która jest odłamem nurtu w luteranizmie. Najczęściej gwałcone były małe dziewczynki od 7 do 16 roku życia. Do tej pory funkcjonariuszom udało się ustalić, że napaści seksualne wśród członków tej sekty to proceder kultywowany od dziesięcioleci. Mundurowi podejrzewają, że do gwałtów dochodzi tam od 1954 roku, a ofiar seksualnej przemocy jest znacznie więcej. Zakładają, że liczba zgwałconych dziewczynek to nawet 82.

Barbarzyńcy przed sądem

Sprawa jest bardzo trudna, zarówno dla ofiar, jak i dla starających się ją wyjaśnić funkcjonariuszy. Do tej pory zarzuty przed sądem postawiono 10 osobom. To tylko kropla w morzu, ponieważ w kręgu podejrzanych znajdują się aż 92 osoby. Gwałty w Norwegii są przestępstwem wysoko karanym. Osobie, która dopuści się tego rodzaju przemocy seksualnej, grozi za ten czyn nawet 21 lat więzienia.

ZOBACZ TAKŻE: To się dzieje! Kolejny grupowy gwałt na plaży

Czy to najseksowniejsze polskie bliźniaczki? Robią prawdziwą furorę w świecie fitnessu!


Od tych zdjęć ślubnych WŁOS ZJEŻY CI SIĘ NA GŁOWIE!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również